Rzeczpospolita: Rozumie pan jeszcze, o co chodzi Brytyjczykom w negocjacjach z Unią?
Konrad Szymański: Wielka Brytania to żywa demokracja. Zapewne różnym ośrodkom, chodzi o różne rzeczy. Pewnie dlatego ten proces wielokrotnie wymykał się spod kontroli. Referendum w czerwcu 2016 r. miało ostatecznie zamknąć temat wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, a przyniosło skutek odwrotny od oczekiwań Premiera Camerona. Skutek odwrotny przyniosły też przyspieszone wybory, jakie rozpisała Teresa May, by wzmocnić swój mandat. Po wyborach, aby utrzymać się u władzy musiała wejść w koalicję z irlandzkimi unionistami. Teraz zaś okazuje się, że ci, którzy głosowali za wyjściem ze Wspólnoty wcale nie mają jednej wizji, co to miałoby oznaczać w praktyce. To powoduje coraz mocniejsze turbulencje polityczne na Wyspach i to jest bardzo niepokojące.