W sali Sądu Okręgowego w Gdańsku nie stawili się ani były prezydent, ani były premier. Ten pierwszy, jak powiedział jego pełnomocnik mec. Maciej Prusak, ma problemy ze zdrowiem.

- Mówiąc kolokwialnie - dopadło pana prezydenta lumbago, nie może się poruszać. Ten stan jest oczywiście teraz leczony, złożyliśmy zaświadczenia o tym stanie zdrowia. Jednakże dzisiaj do tego przesłuchania nie doszło także z tej przyczyny, że niestety środki techniczne zawiodły - powiedział Prusak po wyjściu z sali sądowej.

Pełnomocnik Wałęsy dodał, że nie doszło do przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego, który pozwał Wałęsę, "ze względów technicznych". Prezes PiS z salą w Gdańsku miał się połączyć poprzez wideokonferencję z Sądem Okręgowym w Warszawie. - Sprzęt, którym dysponuje sąd, rozumiem, nie zapewnia możliwości wzajemnej słyszalności w tym postępowaniu - strony zeznającej w Warszawie oraz strony wyjaśniającej w Gdańsku - powiedział Prusak, cytowany przez "Dziennik Bałtycki".

Sędzia Weronika Klawonn zadecydowała w tej sytuacji o odroczeniu rozprawy do 22 listopada.

Proces dotyczy sugestii Wałęsy, według którego Kaczyński był odpowiedzialny za katastrofę w Smoleńsku. Były prezydent napisał tak na Facebooku w 2016 roku, dodając, że prezes PiS "nie jest zdrowy, zrównoważony psychicznie". Dodał też, że Kaczyński miał wydać polecenie "wrobienia" go we współpracę z SB.

Jarosław Kaczyński domaga się od Lecha Wałęsy przeprosin oraz wpłaty 30 tysięcy złotych na Fundację Hospicjum Onkologicznego św. Krzysztofa w Warszawie.