Marzenia przywódców ZSRR o bazach wojskowych nad Morzem Śródziemnym powoli realizuje Władimir Putin.

Brytyjska prasa twierdzi, że pod osłoną rosyjskich najemników z firmy Wagner budowane są bazy w wojskowe w Tobruku i Bengazi. Na wschodzie kraju zaś pojawili się oficerowie wywiadu wojskowego GRU oraz żołnierze oddziałów specjalnych.

– W Libii są włoskie i francuskie prywatne firmy ochroniarskie, które pilnują obiektów należących do firm ze swoich krajów. Są też afrykańscy najemnicy, głównie z Sudanu – wylicza rosyjski ekspert Wasilij Kuzniecow, zapewniając jednak, że nie ma tam Rosjan.

W kraju panuje chaos. Podzielony on jest na dwie główne części: zachodnią kontroluje uznawany przez ONZ rząd w Trypolisie, wschodnią – parlament w Tobruku wraz z narodową armią libijską marszałka Chalify Haftara. Całe południe rozpadło się na niewielkie terytoria opanowane przez oddziały wioskowe i plemienne czy też sudańskich najemników.

Wbrew ONZ Moskwa postanowiła wesprzeć armię Haftara, którego uznała za następcę obalonego w 2011 roku Muammara Kaddafiego. Z żyjącym jeszcze dyktatorem podpisano w 2008 roku umowę o dostawach broni do Libii. Kaddafi proponował Rosjanom bazy w okolicy Trypolisu i Bengazi.

Po obaleniu dyktatora Moskwa próbowała negocjować z Algierą wydzierżawienie bazy w Marsa al-Kabir, ale Algierczycy nie zgodzili się. Teraz, w zamian za dostawy broni i uzbrojenia warte 2 mld dolarów, Haftar ma udostępnić Rosjanom porty w Tobruku i Bengazi. – Od kilu miesięcy trwa przerzucanie do Libii elitarnych oddziałów powietrznodesantowych spod Moskwy – powiedział anonimowy wojskowy rosyjskiej agencji RBC. Prawdopodobnie chodzi o część 45. Gwardyjskiego Pułku Desantowego z miejscowości Kubinka (na południowy zachód od Moskwy) lub stacjonujące tam oddziały podległe wywiadowi wojskowemu GRU.

Wywiad brytyjski twierdzi zresztą, że w Libii są już oficerowie GRU. Grupa dziennikarzy śledczych Bellingcat zapowiedziała, że następne śledztwo będzie prowadziła w sprawie obecności rosyjskiego wywiadu wojskowego w Libii.

Obecności rosyjskich żołnierzy zaprzeczyło rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych. Ono też zapewniło, że „Rosja nie dąży do wspierania jednej ze stron libijskiego konfliktu”. – Łączą nas interesy energetyczne, a nie polityka – tłumaczył RBC anonimowy wojskowy. Marszałek Haftar kontroluje libijskie porty załadunkowe ropy naftowej. Nim Brytyjczycy opublikowali informacje o obecności żołnierzy rosyjskich w tym kraju, rosyjski koncern prowadzący poszukiwania geologiczne Rosgeologia zaczął rozmowy o eksploracji Libii.

Haftara łączą zresztą silne więzi z Rosją. Mimo posiadania amerykańskiego obywatelstwa świetnie mówi po rosyjsku – jeszcze w ZSRR ukończył dwie szkoły wojskowe (w tym prestiżową Akademię Sztabu Generalnego). Prawdopodobnie wśród rosyjskiej generalicji ma wielu znajomych.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Po upadku Kaddafiego Moskwa zaczęła dyskretne rozmowy z nim – spotykano się z nim m.in. w Algierii. Początkowo Rosjanie chcieli od niego jedynie „ułatwień w dostępie do portów i lądowiska dla samolotów”. Ale w styczniu 2017 roku marszałek wszedł na pokład wracającego z okolic Syrii rosyjskiego krążownika Admirał Kuzniecow. Stamtąd przeprowadził wideokonferencję z ministrem obrony Siergiejem Szojgu. Wtedy też postanowiono odmrozić umowę podpisaną z Kaddafim w 2008 roku.

Moskwy nie powstrzymały nawet starcia, do jakich doszło pomiędzy oddziałami narodowej armii libijskiej i żołnierzami rządu z Trypolisu. Ofensywę marszałka na południe kraju Zachód uznał za „prowokacyjną i niebezpieczną”. Ale miesiąc temu jeden z generałów z armii Haftara wezwał Rosję i „osobiście Putina, by ingerowali w celu rozwiązania libijskiego kryzysu”.

Broń będzie dostarczana poprzez pośredników w Algierii – sama Libia objęta jest od 2011 roku embargiem ONZ. – Spójrzmy prawdzie w oczy: nie będziemy wiecznie czekać aż w Libii wszyscy się porozumieją ze sobą. Potrzebna nam jest silna armia, a z Rosjanami łączą nas wspólne poglądy – powiedział jeden z libijskich dowódców.