Politycy PiS zarzucają PO, że inspirowała wtorkową manifestację w Krakowie, gdzie kilkaset osób protestowało przeciw pochowaniu Lecha Kaczyńskiego i jego żony na Wawelu.

– Znana posłanka PO wysłała na demonstrację współpracowników – mówił w Radiu Zet Paweł Kowal, poseł PiS z komitetu organizującego uroczystości żałobne. A europoseł PiS Adam Bielan na portalu Twitter napisał: „Czy „spontaniczny” protest organizowali M. Sławiński, dyr. biura Róży Thun, i T. Bobrowski, radny PO?”.

Thun odpowiada: – Powinniśmy wzorem Lecha Kaczyńskiego wsłuchać się w głos krakowian. On sam dał przykład mądrości i taktu, gdy prosił, by nie przyznawać mu honorowego obywatelstwa Krakowa, gdy odezwały się głosy protestu.

Bobrowski i Sławiński brali udział w demonstracji. Sławiński zapewnia, że spontanicznie. – To nie było spontaniczne. Zaczęło się od Facebooka, podgrzała to „Gazeta Wyborcza”. Widziałem tam co najmniej osiem osób z młodzieżówki PO – twierdzi działacz młodzieżówki PiS Michał Ciechowski.

Bobrowski: – Do końca żałoby nie będę tego komentował.

Senator PO Janusz Sepioł, którego Mateusz Sławiński jest asystentem (nie dyrektorem biura Róży Thun – red.), nie wiedział o działaniach współpracownika. – Będę musiał z nim porozmawiać. Uważam za błąd decyzję o Wawelu, ale protest jest niecelowy – mówi.

Od protestu odciął się Jarosław Gowin, krakowski poseł PO. – Widzę w tym [pochówku na Wawelu] symboliczny hołd złożony ofiarom katastrofy i tym, którzy zginęli 70 lat temu w Katyniu – powiedział. Zaapelował o zaniechanie protestów.

Wbrew takim apelom list protestacyjny napisał Andrzej Wajda: „Decyzja ta wywołuje poważne protesty i może spowodować najgłębsze od 1989 r. podziały polskiego społeczeństwa”.

Protesty trwały także w środę: w Krakowie zebrało się 2 tys. przeciwników i ok. 700 zwolenników pochówku na Wawelu. Demonstracje zorganizowano też w innych miastach. W internecie podpisywano petycje w tej sprawie.

Władysław Bartoszewski w TVN powiedział: – Wawel to miejsce pochówku królów Polski i bohaterów narodowych. Prezydentów Warszawy do tej pory chowano w Warszawie.

– To nie była inicjatywa rodziny. Dla niej to trudne, bo nie będzie mogła być często przy grobie najbliższych – mówi minister z Kancelarii Prezydenta Andrzej Duda.

Według informacji „Rz” rodzina chciała pochówku prezydenta w rodzinnym grobowcu na warszawskich Powązkach. Ale przekonano ją do godniejszego miejsca.

Z komentarzem odezwał się prof. Zbigniew Brzeziński: – Decyzję już podjęto, więc nie powinna być źródłem waśni, zwłaszcza w tak ważnym momencie.

Współpracownicy zmarłego prezydenta oceniają, ma on moralne prawo do pochówku obok królów jako demokratycznie wybrana głowa państwa.