Premier Mateusz Morawiecki wziął udział w Hamburgu w konferencji FOTAR 2018 (The Future of Transatlantic Relations).
Szef polskiego rządu podkreślił, że Polskę i Niemcy dzieli podejście do budowy gazociągu północnego "Nord Stream 2.
- Znam stanowisko niemieckiego rządu, że to jest projekt biznesowy, ale na wschód od Odry nikt w to nie wierzy - mówił Morawiecki. Jego zdaniem z punktu widzenia naszego kraju jest to projekt niebezpieczny.
Morawiecki dodał, że Nord Stream 2 stanowi duże zagrożenie dla Ukrainy, przez którą obecnie przebiega rosyjski gazociąg.
- Co powstrzyma Władimira Putina od wmaszerowania do Kijowa - ocenił. - Teraz jest zależny od transferu gazu przez Ukrainę i musi liczyć się z ogromnymi reperkusjami. Kiedy powstanie Nord stream 2, nie będzie już od tego zależny - dodał.
Do słów Morawieckiego odniósł się rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. - To próba upolitycznienia projektu komercyjnego - powiedział.
- Słyszymy o bezpośrednich groźbach wobec tego projektu ze strony Stanów Zjednoczonych. To próba zmuszenia Europejczyków do zakupu nierentownego, droższego amerykańskiego paliwa. Nawet nie próbują ukryć nieuczciwej konkurencji - powiedział Pieskow.
- Gospodarka mówi sama za siebie. Nord Stream 2 jest ekonomicznie opłacalny dla Europy, zwłaszcza dla Niemiec. Zużycie gazu w Europie rośnie - dodał.
Budowie gazociągu Nord Stream 2 łączącego Rosję i Niemcy sprzeciwiają się m.in. USA, Ukraina, Dania, Litwa, Czechy, Estonia, Łotwa, Słowacja, Rumunia, Węgry i Chorwacja.