Krótkoterminowy skutek wydarzeń to wpływ na wizerunek prezesa NBP Adama Glapińskiego, który wielokrotnie i w bardzo jednoznacznych słowach chwalił byłego szefa KNF. Zapewniał o jego uczciwości i profesjonalizmie. Teraz jego słowa wracają, co w zestawieniu z samym zatrzymaniem pokazuje, jak ryzykowna była taktyka, by go bronić i stawiać za wzór. Trudno się dziwić, że na słowa Glapińskiego alergicznie – chociaż tylko nieoficjalnie – reagowali politycy obozu rządzącego. Realnie pozycja polityczna samego szefa NBP niewiele się zmienia. Jego karierę zakończyć mogłoby ujawnienie jakichś nagrań także z jego udziałem – jeśli oczywiście takowe istnieją. To wiemy – także nieoficjalnie – już od początku wybuchu afery.