Rz: Co dzisiaj sądzi pan o operacji CBA mającej wykryć łapówkarzy w resorcie rolnictwa?

Roman Giertych, były wicepremier rządu PiS: Jestem pewien: operacja CBA była prowokacją służb specjalnych przeciwko premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, ówczesnemu wicepremierowi Andrzejowi Lepperowi i mojej osobie. Z perspektywy roku już wiem, że zarówno ja, jak i Jarosław Kaczyński daliśmy się podejść służbom specjalnym.

Po akcji nie miał pan takich podejrzeń?

Już rok temu całokształt okoliczności wskazywał, że mogła to być prowokacja służb. Ale wtedy nie sądziłem, że jest wymierzona także w premiera Kaczyńskiego. Wtedy myślałem, że za tym wszystkim stoi Kaczyński. Prawda była bardziej złożona.

Czyli jaka?

Od początku była to operacja obliczona na rozbicie koalicji. Chodziło o relacje między Ligą a PiS, a nie między PiS a Samoobroną. Samo zaognienie stosunków między PiS a Samoobroną nie obaliłoby koalicji. Zerwanie relacji między Ligą i PiS doprowadziło do upadku rządu. W czerwcu 2007 r. przeprowadzono operację skłócenia LPR z PiS poprzez zasianie wątpliwości dotyczących działań Zbigniewa Ziobry. I te wątpliwości skutkowały tym, że w sytuacji konfliktu Liga stanęła po stronie Samoobrony, gdy we wcześniejszych konfliktach zawsze stawaliśmy po stronie PiS. Ktoś miał doskonałe rozeznanie psychologiczne zarówno mnie, jak i Kaczyńskiego, i doprowadził do rozbicia koalicji.

Kogo ma pan na myśli?

Nie mogę wskazać konkretnej osoby, bo to są tylko moje podejrzenia. Nie mam dowodów. Ale wiem, kto na tym zyskał i kto zajmuje się tego typu operacjami. Proszę prześledzić wydarzenia czerwcowe, które doprowadziły do napięcia między LPR a PiS, i poszukać, gdzie było źródło tych napięć. To wskaże osobę, która za tym wszystkim stała. Powiem tylko, że zajmuje ona dziś bardzo wysokie stanowisko państwowe.

Podczas procesu opinia publiczna pozna prawdę?

Proces powinien być jawny, choć pewnie nie będzie. Ale kiedyś opinia publiczna dowie się, jaka była prawda.