Reklama
Rozwiń
Reklama

Szef SLD: składkami w Gintowta

Grzegorz Napieralski chce zawiesić w prawach członka Sojuszu Witolda Gintowta-Dziewałtowskiego, który jest stronnikiem Wojciecha Olejniczaka

Publikacja: 13.01.2009 04:16

Witold Gintowt-Dziewałtowski

Witold Gintowt-Dziewałtowski

Foto: Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski

Lider Sojuszu zgłosił taki wniosek podczas ostatniego zarządu partii. Poseł Gintowt-Dziewałtowski jest jednym ze stronników Wojciecha Olejniczaka, przewodniczącego sejmowego Klubu Lewica.

Obaj liderzy od czerwcowego zjazdu partii zajadle ze sobą walczą. W Sejmie mają podobne poparcie posłów Klubu Lewica. Ale Olejniczak dysponuje lekką przewagą. Udowodniły to dwie nieudane próby odwołania go ze stanowiska szefa klubu, które podjął Napieralski.

Czy lider SLD postanowił osłabić przeciwnika i zyskać przewagę w klubie, zawieszając Gintowta-Dziewałtowskiego? Rzecznik partii zaprzecza i twierdzi, że przyczyna jest zupełnie inna. – Gintowt-Dziewałtowski nie płaci składek specjalnych – mówi Tomasz Kalita. – Od pół roku wysyłamy mu pisma w tej sprawie. Bez rezultatu.

[wyimek]Gintowt-Dziewałtowski nie płaci składek specjalnych, bo się zbuntował. Mówi, że do niedawna nikt się tym nie interesował [/wyimek]

Sprawa elbląskiego posła ma być rozpatrzona na następnym posiedzeniu zarządu partii. Do tego czasu Gintowt-Dziewałtowski ma przedstawić kierownictwu partii wyjaśnienie, dlaczego nie płaci składki specjalnej, która w SLD wynosi 7 proc. pensji.

Reklama
Reklama

– Nie płacę, bo się zbuntowałem – tłumaczy „Rz” poseł. – Podczas ostatnich wyborów do parlamentu dostaliśmy z centrali informację, że każdy poseł musi sam sfinansować swoją kampanię. Podporządkowałem się temu, a potem się dowiedziałem, że niektórzy moi koledzy i koleżanki dostali wysokie dotacje na kampanię z funduszu partyjnego.

Gintowt-Dziewałtowski twierdzi, że pytał kierownictwo partii, dlaczego jedni dostają pieniądze na kampanię, a inni nie, ale nie otrzymał odpowiedzi. Dlatego postanowił nie płacić składek specjalnych. Twierdzi też, że dotychczas nikt się tym nie interesował. – Dopiero teraz podobno ma przyjść do mnie jakaś korespondencja – mówi.

Pytany przez „Rz”, czy uważa, że działania kierownictwa to rodzaj szykan za to, że w sporze Napieralskiego i Olejniczaka wziął stronę tego drugiego, odpowiada: – Nie śmiem wyciągać takich wniosków, ale przebieg zdarzeń jest ciekawy.

Elbląski poseł storpedował pierwszą próbę Napieralskiego zmierzającą do odwołania Olejniczaka ze stanowiska szefa klubu. Gdy na tę funkcję rekomendację od zarządu partii dostał lider SLD i chciał, by odbyło się w tej sprawie głosowanie, Gintowt-Dziewałtowski stwierdził, że ten wniosek jest niezgodny z regulaminem klubu.

Trudno powiedzieć, kto uratował Olejniczaka przy drugiej próbie odwołania, ale Napieralskiemu zabrakło jednego głosu, żeby jego akcja zakończyła się sukcesem. Podobno trzeciej próby odwołania Olejniczaka nie będzie. Tak przynajmniej miał powiedzieć lider SLD podczas ostatniego posiedzenia zarządu. Nie wiadomo jednak, czy nie zmieni zdania, jeżeli z sejmowej arytmetyki będzie wynikało, że kolejne głosowanie w tej sprawie może zakończyć się dla niego sukcesem.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki e.olczyk@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz dla „Rzeczpospolitej”: Włodzimierz Czarzasty przesadził
Polityka
Karol Nawrocki po słowach ambasadora USA dla „Rzeczpospolitej”: To Polacy będą decydować
Polityka
Sondaż: Decyzja ambasadora o zerwaniu kontaktów z Czarzastym osłabia wiarygodność USA
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama