„Niemieckie działa” w kampanii wytoczył prezes PiS Jarosław Kaczyński. Zaapelował listownie do premiera Donalda Tuska, by wprowadzić w konstytucji zmiany uniemożliwiające próby podważania polskiej własności na ziemiach zachodnich i północnych. Oczekuje też wystąpienia do kanclerz Niemiec Angeli Merkel w sprawie odezwy niemieckich chadeków, którzy domagają się „międzynarodowego potępienia wypędzeń”.
Platforma już skrytykowała odezwę. Jednak partia Kaczyńskiego nie chce rezygnować z tej politycznej amunicji. Dlatego – jak dowiedziała się „Rz” – na finiszu kampanii politycy PiS zamierzają przypominać o odezwie niemieckich polityków i związkach PO w europarlamencie z niemieckimi ugrupowaniami. O tych sprawach usłyszą zwłaszcza mieszkańcy regionów szczególnie czułych na kwestie niemieckie, takich jak Pomorze i Dolny Śląsk.
– Oczywiście, że wykorzystam tę sprawę – przyznaje Hanna Foltyn-Kubicka, kandydatka PiS ubiegająca się o mandat do PE z Pomorza.
Michał Kamiński (PiS): – Będziemy pytać posłów PO, jak się czują, zasiadając w jednej frakcji w Parlamencie Europejskim z ugrupowaniami stawiającymi na rewanżystowską politykę.
Według Kamińskiego sprawa odezwy niemieckich partii wiąże się z programem „frakcyjnych koalicjantów PO w PE”. – Czy jest lepszy okres niż wyborczy, by dyskutować o programach? – pyta spin doktor PiS.
Partia Kaczyńskiego chce po czerwcowych wyborach utworzyć nową frakcję PE wraz z czeskimi i brytyjskimi konserwatystami. Uważa, że PO powinna na jej rzecz porzucić największą frakcję (Europejską Partię Ludową), do której należy wraz z CDU.
Politycy Platformy już wcześniej zwracali uwagę, że wolą uczestniczyć w silnym i znaczącym gremium niż w niewielkim stronnictwie.
Premier Tusk jeszcze nie odpowiedział na ostatnie wezwanie Kaczyńskiego. A politycy Platformy odpierają zarzuty i twierdzą, że PiS celowo w kampanii „gra na emocjach dotyczących przeszłości polsko-niemieckiej”.
Rzecznik rządu Paweł Graś: – PiS, które ma kiepskie sondaże, celowo uderza w tę kwestię, by odwrócić uwagę wyborców i uniknąć odpowiedzi na pojawiające się informacje, że zamierza w PE tworzyć wspólną frakcję z eurosceptycznym Libertasem.
Graś ponownie podkreśla też, że stanowisko rządu dotyczące wypędzeń jest od dawna znane i nic w tej sprawie się nie zmieniło. – Minister Sikorski skrytykował odezwę CDU/CSU jako złą i niepotrzebną – przypomina.
Apel prezesa PiS, aby PO wyszła z frakcji EPP, uznaje za kuriozalny. – To pozbawiłoby Polskę szans na kreowanie polityki PE i na walkę o znaczące stanowiska unijne – twierdzi Paweł Graś.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=w.wybranowski@rp.pl]w.wybranowski@rp.pl[/mail]