Publikacja zapisu rozmowy Jarosława Kaczyńskiego, Geralda Birgfellnera oraz Jana Marii Tomaszewskiego raczej nie wywoła natychmiastowego trzęsienia ziemi w polskiej polityce. Ale długofalowo może okazać się bardzo niebezpieczna dla partii zbudowanej przez Jarosława Kaczyńskiego – przewiduje Artur Bartkiewicz.
Największa grupa respondentów (43 proc.) uważa, że „taśmy Kaczyńskiego” osłabią PiS, ale co trzeci (33 proc.) jest przeciwnego zdania. Zdania w tej sprawie nie ma blisko co czwarty respondent.
- Częściej na osłabienie Prawa i Sprawiedliwości w efekcie tej sprawy wskazują kobiety (43 proc.), badani do 24 lat (51 proc.), ankietowani o dochodzie netto powyżej 5000 zł (49 proc.) oraz badani z miast od 20 do 99 tys. mieszkańców (48 proc.) - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.
Prof. Jacek Knopek z Wydziału Politologii i Studiów Międzynarodowych UMK w Toruniu uważa, że w społeczeństwie potransformacyjnym, do jakich zaliczyć można mieszkańców Polski, wydarzenie takie z pewnością osłabiłoby partię rządzącą i to w sposób znaczący. - Ostatnie działania służb wewnętrznych, polegające na aresztowaniu byłego asystenta ministra obrony narodowej i prezesów kilku spółek państwowych, ponadto ujawnienie pikanterii z życia osobistego parlamentarzysty Stefana Niesiołowskiego oraz trzymanie w obwodzie kilku innych drażliwych spraw z życia politycznego i publicznego, może w znaczący sposób zneutralizować utratę poparcia wyborczego na rzecz Prawa i Sprawiedliwości. Moim zdaniem zaufanie do partii rządzącej straci niewielka - kilkuprocentowa - grupa wyborców, która świadomie przekona się, że "działania finansowe" prowadzone przez PiS nie różnią się w sposób znaczący od poprzednich formacji sprawujących władzę w kraju – kwituje prof. Knopek w rozmowie z serwisem rp.pl.