Reklama
Rozwiń
Reklama

Drzewiecki chce wrócić. Co z aferami?

Były minister będzie kandydować w wyborach? Na przeszkodzie mogą mu stanąć wciąż niewyjaśnione afery

Aktualizacja: 08.02.2011 04:13 Publikacja: 07.02.2011 18:34

Mirosław Drzewiecki (pierwszy z prawej) coraz częściej pojawia się w Sejmie

Mirosław Drzewiecki (pierwszy z prawej) coraz częściej pojawia się w Sejmie

Foto: Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik

Mirosław Drzewiecki będzie kandydował w wyborach parlamentarnych z PO. Ma zająć ostatnie miejsce na łódzkiej liście – twierdzi "Newsweek".

Informację tę niemal natychmiast zdementowała miejscowa Platforma. Jej szef Andrzej Biernat oświadczył: – Obecnie nazwiska Mirosława Drzewieckiego nie ma na naszej liście kandydatów do Sejmu.

Według posła do rozmowy na ten temat będzie można wrócić, kiedy prokuratura wyjaśni rolę byłego ministra sportu w aferze hazardowej.

Część działaczy PO uważa, że nie trzeba na to czekać. – Mirek był fantastycznym ministrem sportu. Stworzył program budowy Orlików i sprawił, że nasze przygotowania do Euro 2012 przyspieszyły. Nie można przekreślać jego dokonań z powodu kilku nierozważnych znajomości – mówi "Rz" jeden z polityków PO. Od dłuższego czasu wśród polityków krążą informacje, że Drzewiecki zabiega o miejsce na liście.

Jednak inni podkreślają, że rehabilitacja Drzewieckiego pokazałaby, iż w Platformie nie obowiązują wysokie standardy. – To byłaby dla nas tragedia. Nawet jeśli Drzewiecki pakował się w kłopoty nie z własnej winy, to ma na koncie taką liczbę wpadek, że powinien odejść z polityki – mówi inny poseł PO.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Z biznesu do polityki [/srodtytul]

Drzewiecki, zanim trafił do polityki, był łódzkim biznesmenem z branży odzieżowej. Trafił na listę 100 najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost".

Sporo emocji wywołała sprawa łódzkiej kawiarni Wiedeńska, która należała do żony Drzewieckiego. W połowie lat 90. stała się ona miejscem spotkań gangsterów. Pojawiły się więc plotki na temat związków Drzewieckiego z mafią. – To były straszne bzdury. Ile nerwów straciliśmy przez tę kawiarnię, to szkoda mówić – wspominał Drzewiecki. Dlatego zdecydowali się z żoną ją sprzedać.

Robił za to polityczną karierę. Był posłem KLD, UW, wreszcie PO. Sprawował bardzo ważną funkcję – skarbnika Platformy. Po wyborach 2007 r. został ministrem sportu w rządzie Donalda Tuska.

W mediach był jednym z najlepiej ocenianych ministrów. Jego przyjaźń z Tuskiem i Grzegorzem Schetyną sprawiła, iż mówiło się, że jest "nie do ruszenia".

[srodtytul]Polska to dziki kraj [/srodtytul]

Reklama
Reklama

Wszystko się zmieniło po ujawnieniu przez "Rz" w październiku 2009 r. kulisów afery hazardowej. Okazało się, że ministra łączyły bliskie relacje z biznesmenem branży hazardowej Ryszardem Sobiesiakiem. To właśnie jego podpis widniał na słynnym piśmie do Ministerstwa Finansów, w którym proszono o wycofanie się z dopłat do automatów, na czym zależało branży hazardowej. Z pomocą szefa swojego gabinetu Marcina Rosoła miał też pomagać w załatwieniu córce Sobiesiaka pracy we władzach Totalizatora Sportowego. Tłumaczenia Drzewieckiego nie przekonały opinii publicznej i musiał podać się do dymisji. Część polityków PO dziś bagatelizuje jego udział w aferze. – Mirek nie ma zarzutów. Nie ma kompromitujących go rozmów z Sobiesiakiem – przekonują.

Jednak nazwisko Drzewieckiego pojawia się także w innej aferze związanej z Sobiesiakiem – wyciągowej. Sobiesiak załatwiał z nim pomoc w uzyskaniu w Ministerstwie Środowiska decyzji umożliwiającej wycięcie drzew. Chodziło o teren w Zieleńcu, gdzie działa teraz należący do Sobiesiaka wyciąg narciarski.

Drzewiecki obiecał mu pomoc. Aktywną rolę w sprawie po raz kolejny odegrał Rosół. Zachowały się kłopotliwe dla Drzewieckiego rozmowy z biznesmenem. I w tej sprawie nie postawiono mu zarzutów. Po odejściu z urzędu nie krył rozgoryczenia. – Jestem dowodem na to, że Polska jest w dalszym ciągu dzikim krajem – mówił na Florydzie polonijnemu dziennikarzowi. Zapewniał, że "gardzi polityką" i cieszy się, że ma z nią niewiele wspólnego. Teraz jednak coraz częściej pojawia się w Sejmie. – Jak widać, czas zmienił nieco jego zdanie i dzisiaj znów nie ma nic przeciwko zaangażowaniu w politykę. Zobaczymy, co na to Platforma. To będzie dla niej prawdziwy test – komentuje politolog Artur Wołek. Śledztwa dotyczące obu afer: hazardowej i wyciągowej, wciąż się toczą.

[ramka][b] ZE STENOGRAMÓW CBA[/b]

[b]Z Sobiesiakiem o wyciągu [/b]

[b]Ryszard Sobiesiak:[/b] Dzień dobry, dalej zajęci? Sobiesiak się kłania.

Reklama
Reklama

[b]Mirosław Drzewiecki:[/b] Cześć Rysia.

[b]RS:[/b] A cześć panie ministrze. No to kurde mol ja już myślałem, że ty już kurna nie chcesz… to nie chcesz mi tu pomóc… nie zrobię tego wyciągu na zimę no…

[b]MD:[/b] Proszę?

[b]RS:[/b] No nie zrobię tego wyciągu na zimę jak k...!

[b]MD:[/b] Słuchaj, już będę dzwonił, zaraz się dowiem, bo teraz przejeżdżam z jednego miejsca do drugiego (...)

Reklama
Reklama

[b]RS:[/b] Proszę cię bardzo, bo ja już tu chciałem panu Reinertowi (Alojzy, producent okien – red.) dać, żeby dzwonił, żeby dzwonił do ciebie, bo ty ode mnie nie odbierasz. Nic nie potrzebujesz od pana Alojzego?

[b]MD:[/b] Na razie nie, ale będę potrzebował okna jeszcze.

[b]RS:[/b] Będziesz potrzebował jeszcze okna jeszcze…

[b]MD:[/b] Duże takie jedno przesuwane, pięć metrów ponad. (...)

[b]RS:[/b] To dobra, to nie przeszkadzam, Mirek weź proszę cię dopilnuj to.

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Sondaż. Polacy ocenili, czy polityka Donalda Trumpa jest korzystna dla naszych interesów
Polityka
Polska 2050 traci posłankę. Efekt zaproponowanej przez Pełczyńską-Nałęcz uchwały
Polityka
Sondaż: Jak Polacy oceniają wypowiedź ambasadora USA o Grzegorzu Braunie?
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama