Jeśli raport komisji Jerzego Millera badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej miałby się pojawić tuż przed rocznicą, to będzie upubliczniony tydzień później, zapowiedział w Gdańsku Donald Tusk.
– Nie mam intencji, by raport komisji był przez kogokolwiek używany instrumentalnie, a już na pewno nikt z nas nie ma zamiaru w najmniejszym stopniu zakłócać powagi uroczystości w pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej – mówił premier.
Zapewniał, że nie będzie zwlekał ani przyspieszał jego publikacji. Dodał, że na jej termin może wpłynąć m.in. konieczność oceny tego, jakie wątki można ujawnić, a jakie muszą być objęte tajemnicą śledztwa. Jego zdaniem przed publikacją raportu należałoby też porozmawiać o nim z rodzinami ofiar katastrofy.
Nieracjonalna ocena
Wcześniej, rozmawiając z Moniką Olejnik w Radiu Zet, odniósł się do tezy Jarosława Kaczyńskiego, że rząd ponosi "moralną odpowiedzialność za katastrofę smoleńską", bo doprowadził do dwóch wizyt w Katyniu.
– To jest wyjątkowo cyniczny sposób interpretacji, bo ja w życiu bym nie oskarżył Lecha Kaczyńskiego o to, że spowodował tę katastrofę tylko dlatego, że to on w sposób bardzo jednoznaczny chciał tej swojej wizyty w Katyniu – mówił premier. – Albo dramatyczne przeżycia spowodowały, że Jarosław Kaczyński nieracjonalnie ocenia to, co się zdarzyło, albo polityczny interes. Nie wykluczam, że jedno i drugie razem.
Premier powiedział też, że sam zdecydował o wyborze konwencji chicagowskiej do wyjaśniania katastrofy. Odnosząc się do śledztwa prowadzonego przez Rosjan, ocenił, że nie chcą oni zamiecenia sprawy pod dywan, jednak nie są zainteresowani, by informować o własnych słabościach czy bałaganie.
Przegrany zakład
Pytany o OFE Tusk przekonywał, że bez zmniejszenia składki odprowadzanej do otwartych funduszy konieczne będzie podwyższenie podatków. – Tak było w wielu krajach, które OFE wprowadziły – mówił. Podkreślił, że będzie szukał porozumienia w tej sprawie z politykami lewicy. Pytany o słowa premiera wicemarszałek Sejmu z SLD Jerzy Wenderlich podkreślał w TVN 24, że jego partia chce wysłuchania publicznego projektu.
Olejnik przypomniała Tuskowi, że w 2003 r. głosował za przywilejami emerytalnymi dla służb mundurowych. Ten założył się z dziennikarką, że było inaczej. Ale zakład, rozstrzygnięty w czasie programu, przegrał.
W sobotniej "Gazecie Wyborczej" ukazał się też artykuł premiera "Czego dokonaliśmy, co nam się nie udało". Przekonuje w nim, że żaden rząd III RP nie rozpoczął tak dużych inwestycji w infrastrukturę.
Z kolei tabela z rozpisanymi zapowiedziami Tuska z exposé z informacją o stopniu ich realizacji pojawiła się na stronie rządu. Internauci mogą tam wskazywać, które działania rządu są dla nich najważniejsze.
Ofensywę medialną Tuska krytykuje opozycja. – Ma zastąpić legislacyjną – ironizuje Katarzyna Piekarska, wiceprzewodnicząca SLD. A Adam Hofman, rzecznik PiS, mówi: – Premier, wyliczając: tu zbudowaliśmy drogę, tam boisko, a gdzie indziej przedszkole, zszedł do poziomu zarezerwowanego dla burmistrza. Od szefa rządu oczekiwałbym sprawozdania z realizacji strategicznych celów.
Zdaniem politologa Rafała Chwedoruka z UW ofensywa Tuska adresowana jest do sympatyków PO. – Premier uznał, że największym zagrożeniem dla PO jest narastające niezadowolenie we własnych szeregach. Dlatego postanowił wytłumaczyć, po co chce znów wygrać wybory i rządzić przez następną kadencję, mimo że nie realizuje liberalnego programu PO.
Wkrótce w "GW" ma się ukazać kolejny artykuł premiera. A Hofman zapowiedział w TOK FM, że Kaczyński napiszę własny tekst, ripostę, i zwróci się do "GW" o jego opublikowanie.