Pierwsza konferencja będzie promowała publikację lewicowego think tanku Janusza Reykowskiego "Projekt dla Polski. Perspektywa lewicowa". Współfinansował ją europoseł Wojciech Olejniczak blisko związany z Kwaśniewskim. Były prezydent wygłosi słowo wstępne.
Druga, w Sejmie, będzie poświęcona biedzie. – Na niej Aleksandra Kwaśniewskiego nie będzie, bo wyjeżdża za granicę, ale liczymy na jego obecność na dwóch innych konferencjach, które planujemy jeszcze przed wakacjami – mówi Magłorzata Winiarczyk-Kossakowska, dyrektor biura Klubu Poselskiego SLD.
To właśnie Winiarczyk-Kossakowska nawiązała oficjalną współpracę z fundacją Kwaśniewskiego Amicus Europae.
– Jestem pewna, że wnioski z tej konferencji staną się przedmiotem pracy posłów, a być może zostaną też włączone do programu SLD – mówi dyrektorka biura Sojuszu.
Były prezydent dotychczas lokował swoją aktywność głównie za granicą. W kraju ograniczał się do bywania w mediach. Wyjątek stanowiły kampanie wyborcze, podczas których zdarzało mu się angażować po stronie SLD. Z różnym skutkiem.
Na przykład w 2007 r. jego zaangażowanie, bardzo duże, skończyło się fatalnie – Aleksander Kwaśniewski zapadł na tzw. chorobę filipińską. Objawiała się m.in. tym, że zachowywał się tak, jakby był pod wpływem alkoholu. Wygłosił wówczas słynną kwestię – "Ludwiku Dorn, Sabo, nie idźcie tą drogą", która na długo stała się przedmiotem żartów. W efekcie jego poparcie niewiele pomogło lewicy.
Później angażował się już znacznie skromniej – ograniczał się do popierania wybranych kandydatów SLD. Wspomagał na przykład Marka Siwca do europarlamentu. Popierał wybranych kandydatów w wyborach samorządowych.
Teraz niespodziewanie objawił się w roli doradcy lewicy. Czy to oznacza próbę powrotu do polityki?
– Nie sądzę – mówi Katarzyna Piekarska, wiceprzewodnicząca SLD. – To zaangażowanie wyłącznie doradcze. I bardzo dobrze, że Aleksander Kwaśniewski będzie na tych konferencjach, bo jego obecność podnosi rangę wydarzenia.
A Olejniczak dodaje: – Musimy wspierać SLD, a poza tym chcemy pokazać, że wspólnie można coś zrobić.
Zdaniem Anny Materskiej-Sosnowskiej, politolog z UW, już najwyższy czas, by były prezydent zaangażował się w propagowanie idei swego środowiska. – Tak działają amerykańscy prezydenci – mówi. – A Kwaśniewski od zakończenia swej prezydentury niewiele robił w tym kierunku.
Materska-Sosnowska sądzi, że były prezydent wyzbył się już chyba ambicji, by odegrać jeszcze jakąś rolę na naszej scenie politycznej. – A jeśli chce w przyszłości odgrywać rolę w strukturach europejskich lub euroatlantyckich, zaangażowanie w kraju tylko mu pomoże – konkluduje.