4 maja ustawę tę przyjął Sejm 290 głosami "za", przy sprzeciwie Solidarnej Polski i Konfederacji. Koalicja Obywatelska wstrzymała się od głosu, wraz z PiS głosowały z kolei Lewica, PSL i Polska 2050.

- Tam nie było myślenia o interesie państwa polskiego. Nie będę chwalił Platformy - wyjaśnił Woś.

- Głosowanie nie dotyczyło tego czy chcemy 700 mld zł, czy nie chcemy tylko tego, czy przekazujemy kolejne kompetencje Brukseli, czy nie. Przekazywanie kolejnych kompetencji Brukseli to duże ryzyko, o tym konsekwentnie mówimy - tłumaczył wiceminister sprawiedliwości.

- Jeśli ktoś spyta czy chcesz 700 mld zł, czy nie to odpowiadam: tak, absolutnie tak - zaznaczył.

O samym mechanizmie Funduszu Odbudowy Woś mówił, że oznacza on "realizację programu Lewicy". - To ściślejsza integracja europejska pod płaszczykiem pandemii - stwierdził.

O postawie Solidarnej Polski i głosowaniu inaczej niż PiS ws. ustawy o ratyfikacji Funduszu Odbudowy wiceprezes Solidarnej Polski mówił, że jego ugrupowanie "głosowało zgodnie z interesem Polski, żeby nie dawać Brukseli kompetencji do nakładania podatków na Polaków".

Woś był też pytany o to czy PiS złamał regulamin Sejmu nie dopuszczając 4 maja do wystąpienia z mównicy sejmowej prezesa Solidarnej Polski, Zbigniewa Ziobro, który zgodnie z regulaminem ma prawo - jako konstytucyjny minister - w każdym momencie zabierać głos w Sejmie.

- W tym przypadku sam minister skomentował na konferencji prasowej, że to jest bardziej niż wymowne. Konferencja prasowa cieszyła się pewnie większym zainteresowaniem niż jedno z przemówień z mównicy. Nasze stanowisko było znane. Zbigniew Ziobro przeszedł nad tym do porządku. Jest wymowne, że Sejm nie chciał słuchać mocnych argumentów w obronie suwerenności Polski i naprostowania tych przemówień, które były wcześniej - skomentował tę sprawę Woś.