Birgfellner przekonuje, że Kaczyńskiemu zależało, aby to Austriak zajął się przygotowaniem inwestycji ponieważ wcześniej prezes PiS "próbował ruszyć tę inwestycję od 15 lat, ale nikt nie był w stanie jej zrealizować".

Następnie Austriak mówi, że Kaczyński prosił go, aby przeprowadził się do Polski, by w pełni skoncentrować się na przygotowywaniu inwestycji dla Srebrnej. Birgfellner miał przeprowadzić się do Polski w grudniu. - Raporty zawsze składałem bezpośrednio Kaczyńskiemu, nie ludziom ze Srebrnej - podkreśla dodając, że Kaczyński wiele razy rozmawiał z nim w cztery oczy.

Birgfellner dodaje, że "ufał Kaczyńskiemu". - To najważniejsza dziś postać w Polsce. Jeśli nie można było ufać jemu, to komu można? - podkreśla stwierdzając następnie, że został oszukany przez prezesa PiS, ponieważ jest cudzoziemcem.

Po raz pierwszy o budowie wieżowców Birgfellner miał usłyszeć od Kaczyńskiego w 2017 roku. - Mówił, że sprawa ma długą historię, a on bardzo chciałby ją zrealizować, ale musi jeszcze coś posprawdzać i poukładać sobie w głowie - wspomina pierwsze rozmowy na ten temat.

Birgfellner mówi też, że inwestycja na gruntach Srebrnej "miała przebiegać w absolutnej tajemnicy". Wspomina też, że prezes PiS dbał o to, aby nikt go nie poznał. - Czasami musiałem czekać w kuchni, by ludzie w poczekalni mnie nie widzieli. Kaczyński mówił mi, że rozmawiał z (premierem Mateuszem) Morawieckim o wieżowcu i usłyszał od niego, iż obawia się naszego projektu, bo może to kosztować PiS utratę głosów - wspomina.

Na koniec Austriak stwierdza, że w maju 2018 roku inwestycja była przygotowana. - Wystarczyło podpisać dokumenty, ale Kaczyński powiedział mi "dziękuję" i że chciałby mi zapłacić, ale nie może. I kazał iść do sądu, w którym miał potwierdzić, że wszystkie te prace wykonaliśmy dla Srebrnej - podsumowuje.