Chodzi o wypowiedzi byłego agenta CBA , który twierdzi, że istnieje nagranie dowodzące wizyt Marka Kuchcińskiego w agencji towarzyskiej i korzystanie z usług nieletniej ukraińskiej prostytutki.
Czytaj także: Były agent od sekstaśm chce ochrony
Zawiadomienie złożył sam Kuchciński i został już w tej sprawie przesłuchany.
Były agent Wojciech J. twierdzi, że nagranie to, na płycie DVD, zostało mu skradzione z sejfu Centralnej Agencji Antykorupcyjnej.
Były agent zawiadomił prokuraturę o możliwości niedopatrzenia obowiązków przez szefa CBA.
Marszałek Sejmu już na początku kwietnia zapowiedział wszczęcie kroków prawnych "wobec bezprecedensowych, kłamliwych i obrzydliwych insynuacji, które pojawiły się w przestrzeni publicznej".
Jak ujawniła kilka tygodni temu „Rzeczpospolita” to z agencji towarzyskich Jewgenija i Aleksieja R., Ukraińców, którzy na Podkarpaciu od lat prowadzą hotele wzięła się sprawa sekstaśm, które - jak twierdzi Wojciech J., kazał mu odnaleźć szef CBA.
Były agent CBA Wojciech J. utrzymuje, że taśmy istnieją i są zdeponowane na Ukrainie i mogą służyć do szantażu. ABW, która pracuje dla małopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej, który prowadzi ściśle tajne śledztwo w sprawie gangu sutenerów nie zabezpieczyła żadnych taśm a prokuratura zapewnia, że ich nie ma - pisały w "Rzeczpospolitej" Izabela Kacprzak i Grażyna Zawadka.