Pierwsze wnioski w PO po eurowyborach?
Dla mnie wniosek jest taki, że do mojej kandydatury z ostatniego miejsca udało się przekonać 84 tysiące głosujących, jest to najlepszy wynik w historii wyborów do europarlamentu, jeśli chodzi o kandydatów z ostatnich miejsc, i drugi wynik na liście KE. I to jest radość, ale trochę przez łzy, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że ten wynik nie jest do końca satysfakcjonujący, zabrakło mobilizacji naszego elektoratu. Teraz jest moment, by tak jak w meczu po zejściu zawodników do szatni spotkać się, przeanalizować wyniki, zaproponować możliwe korekty i wdrożyć zmiany, tak by w drugiej połowie nie popełnić już żadnego błędu. Bo kolejnej szansy nie będzie.
Czytaj także: PiS wygrywa w Polsce, w Europie tracą chadecy i socjaliści
Trzeba zmienić zawodników, taktykę czy trenera?
Ten mecz jeszcze trwa. Wygraliśmy wybory samorządowe. Natomiast jeżeli chodzi o wybory do PE, to nie można ich odrywać od wyborów krajowych na jesieni. To jest dopiero pierwsza połowa, wynik jest, jaki jest, trzeba wyciągnąć wnioski i szybko wdrożyć korektę.
Czy do osiągnięcia słabszego od spodziewanego wyniku przyczyniły się konkretne osoby?
Jest za wcześnie, by to ocenić, w połowie meczu nie analizujemy takich kwestii. Przyczyną, jaką można wskazać na szybko, jest mobilizacja elektoratu. PiS zmobilizował 100 proc. elektoratu, nam się to nie udało.
Jakie będą losy Koalicji Europejskiej?
Jestem zwolennikiem wzmacniania zjednoczonej opozycji. Spójrzmy na Wiosnę, zaczynali od 14–15 proc., a próg wyborczy przekraczają ledwo jednym paluszkiem. Tylko lista zjednoczonej opozycji, a nie rozdrabnianie się, może nam w tych warunkach zagwarantować zwycięstwo. Nie optuję za demontażem KE. Wręcz przeciwnie, trzeba ją wzmacniać, by była jeszcze silniejsza. I takie jest zadanie dla kierownictwa KE na najbliższe kilka tygodni.
Tego zdania są wszystkie partie, które tworzą KE, także PSL? To PiS zdobył 70 proc. głosów na wsi, PSL nie będzie chciał odejść?
Wierzę, że PSL nie odejdzie, że po rzetelnej ocenie tego, co się wydarzyło, do wyborów na jesieni pójdziemy razem. Ordynacja jest bezlitosna, tak jak bezlitosne są metody PiS. Uważam, że tylko zjednoczona opozycja, również z PSL, ma szansę wygrać z PiS.
Zaskoczył pana podawany tuż po zakończeniu wyborów wynik Konfederacji?
Jedyną dobrą wiadomością tych wyborów jest właśnie wynik tego radykalnego stronnictwa, jawnie prorosyjskiego ugrupowania z akcentami antysemickimi. Całe szczęście, że nie osiągnęli tego wyniku, jaki prognozowały niektóre sondaże. Skrajny elektorat się podzielił, część zagłosowała na Konfederację, część na Kukiz'15, a część populistów, niestety, poparła PiS. Mówię o tej radykalnej części elektoratu.
Jaką rolę odegrał w tej kampanii Donald Tusk? Jego obecność pomogła KE?
Im więcej osób i autorytetów, tym lepiej, a Donald Tusk jest dla nas wielkim autorytetem. Jest ikoną polskiej opozycji i dobrze, że się w tej kampanii pojawił. Każda osoba wspierająca KE jest na wagę złota. Wierzę, że będzie on kandydatem KE w wyborach prezydenckich.