Polska powoli odnosi zwycięstwo nad pandemią?

Sytuacja jest dużo lepsza niż w kwietniu i marcu, kiedy trzecia fala była w swoim kulminacyjnym punkcie. Szpitale są już wydolne i mogły się otworzyć na inne schorzenia i na chorych, którzy potrzebują diagnostyki i operacji. Nie ma już naporu w postaci dziesięciu karetek stojących pod wejściem szpitala i czekających na przyjęcie pacjenta. Niestety, nie jest też zupełnie dobrze, bo za mało jest chętnych osób na szczepienia. Sezon letni zawsze powoduje, że infekcje wirusowe są mniejsze i są mniej dotkliwe. Należy przygotowywać się już na jesień i główny nacisk należy położyć na to, aby szczepienia były jak najbardziej dostępne i jak najszerzej propagowane.

Tylko 48 proc. Polaków zarejestrowało się lub zaszczepiło pierwszą dawką.

Wiele osób starszych nie może się zaszczepić z przyczyn logistycznych – nie potrafią obsłużyć internetu i telefonu komórkowego w taki sposób, żeby wysłać SMS-a. Po prostu nie miał kto im w tym pomóc. Zwracałem się do rządu, by rozwiązać ten problem i zaangażować pomoc społeczną. To jest grupa, o którą trzeba zadbać w pierwszej kolejności i przygotować ją do jesieni. Rząd powinien zastosować zachęty dla ludzi, którzy się zaszczepią, to byłoby mobilizujące dla części sceptycznych osób. Należy również walczyć z ordynarnymi kłamstwami dotyczącymi szczepień, które się rozprzestrzeniają: np. że implementowane są czipy w szczepionkach. Rząd musi walczyć z tymi wszystkimi antyszczepionkowymi wariactwami, które są rozpowszechniane.

Czy Polski Ład jest odpowiedzią na potrzeby Polaków dotkniętych pandemią?

To nie jest kompleksowy program rozwiązywania problemów, które obnażyła pandemia. Są tam działania na rzecz ochrony zdrowia, ale nie są one systemowe, tylko wybiórcze. Nawet czasem dobre, jak dostępność do badań prenatalnych. Ale to wszystko można wpisać jako jeden z punktów, ale całościowej reformy ochrony zdrowia, a nie jako główny punkt zmian w ochronie zdrowia. Podwyższa się też podatek o 7 proc. dla nas wszystkich – bo nie będziemy sobie mogli odliczyć składki zdrowotnej od podatku – to kuriozalne. To jest paranoja, by w taki sposób po kryzysie dotknąć ludzi ciężkiej pracy płacących podatki. Nie zgadzamy się na to i proponujemy przesunięcie 2 proc. składki rentowej, a nie dociskać kurek, który i tak nie popłynie do NFZ. Bez racjonalnego sposobu zarządzania pieniędzmi w NFZ nowy worek pieniędzy nic nie da. W ostatnich latach o 60 proc. wzrosły wydatki na ochronę zdrowia – jest to zasługa tego, że pracujemy i płacimy składki, a nie rządu. Niestety, wzrastają nakłady na służbę zdrowia, a kolejki wydłużyły się z dwóch do czterech miesięcy. Bez reformy i paktu na rzecz zdrowia Polski Ład nie ma sensu. Brakuje mi w tym projekcie diagnozy, która odpowiada na obnażone przez pandemię słabości, i leczenia, które byłoby adekwatne do postawionej diagnozy. Zamiast tego mamy zbiór – czasem nawet dobrych – pomysłów, ale oderwanych od tego, co przeżyliśmy w ostatnich miesiącach.

Które z propozycji PiS ludowcy poprą w parlamencie?

Zgłosimy swoje kontrpropozycje do Polskiego Ładu. W obszarze ochrony zdrowia jest gotowy projekt paktu na rzecz zdrowia. W obszarze mieszkań jest „własny kąt": 50 tys. na wkład własny, na budowę domu. I to nie 70-metrowej cegiełki, tylko domu, w którym spokojnie można zamieszkać – 120 mkw. i nie tylko dla tych, co mają dzieci, a właśnie dla tych, co chcą mieć dzieci. Błędne jest założenie, że będziemy wspierać tylko tych, którzy już teraz mają dzieci. Aby pobudzić dzietność, najpierw trzeba wesprzeć tych, którzy chcą mieć dzieci. Ludzi, którzy nie decydują się na założenie rodziny, bo nie mają gdzie mieszkać. Następnym pomysłem PSL jest emerytura bez podatków, ale nie może być tak, że będzie ona dzielić Polaków, na tych zarabiających do 2,5 tysiąca i tych powyżej 2,6 czy 2,7. Nie mówię o tych, którzy mają więcej – po 6–7 tysięcy, bo ich jest promil, tam mógłbym założyć górną granicę. Ale przy postawieniu górnej granicy na poziomie 2,5 tysiąca wyklucza się np. nauczycielkę, która przez lata płaciła składki i podatki. Dlaczego ona ma nie mieć ulgi? O takich propozycjach możemy rozmawiać i je ulepszać. Chcemy głosować za rozwiązaniami, które będą autentycznie służyły ludziom, a nie będą tylko hasłami.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Przygotowując się do postpandemicznej rzeczywistości, potrzebna jest debata liderów największych ugrupowań partyjnych na temat uzdrowienia Polski po koronawirusie?

Pierwszy zgłaszam się na taką debatę. Liderzy partyjni mogliby w poważny sposób, nie w trybie kampanijnym, porozmawiać o kwestiach, które trzeba rozstrzygnąć w najbliższych miesiącach, żebyśmy nie stracili kolejnych lat. Mamy przed sobą ogromną zapaść demograficzną, brak wydolności ochrony zdrowia. Mamy 125 tys. nadmiarowych zgonów, ale to nie tylko liczba, to 125 tys. rodzin, które kogoś straciły, to 125 tys. pustych miejsc przy stołach.

Czy wziąłby pan udział w akcji zorganizowanej przez rząd promującej szczepienia?

Zadeklarowałem ministrowi Michałowi Dworczykowi, kiedy do mnie zadzwonił, że jestem pierwszy chętny. Poszedłem na pierwszą linię strzału – byłem zaszczepiony w grudniu, przed kamerami, po to, by pokazać, że jest to niegroźne i warto się szczepić. Stanę z każdym do promocji szczepień, bo nie mogę zdzierżyć tych szkodliwych głupot, które są rozpowszechniane.

Polska jest przed ratyfikacją ustawy o unijnym Funduszu Odbudowy. Na początku maja PiS chciało poprzeć w Sejmie preambułę do ustawy zaproponowaną przez PSL, a teraz w Senacie nie chce jej poprzeć. Dlaczego?

Preambuła to jest nasz pomysł. Cieszę się, że większość senacka go zaakceptowała. To jest deklaracja dobrej woli, że te środki będą uczciwie wydawane. Nie trafią tylko do wybranych, a do wszystkich wspólnot samorządowych i będą służyć przedsiębiorcom, a nie tylko spółkom Skarbu Państwa. Taka deklaracja powinna przyświecać każdej dużej akcji z finansowaniem wychodzenia z kryzysu czy w ogóle z wydatkowaniem pieniędzy publicznych. Jarosław Kaczyński zagłosował za preambułą, a wiceminister spraw zagranicznych zablokował ją. Szkoda, bo potrzebny jest ze strony PiS gest dobrej woli i dobrych intencji. Komisja Europejska zwraca uwagę, że monitorowanie wydatkowania tych środków musi być wzmocnione.

Jak bardzo opozycja jest dzisiaj podzielona? Czy jest jeszcze możliwa „koalicja 276" z Lewicą, którą zapowiedziała PO?

Czas zakończyć bratobójczą walkę na opozycji, bo jest ona wyniszczająca. Utrata solidarności i brak jednej wspólnej linii działania, szczególnie w sprawie Funduszu Odbudowy, jest fatalnym doświadczeniem dla opozycji.

Platforma popełniła błąd, wstrzymując się od głosowania?

Wszyscy w opozycji się zgubiliśmy. My zagłosowaliśmy za, PO się wstrzymała. Na końcu drogi wszyscy powinni poprzeć FO, bo jest to nie tylko polska racja stanu, ale też politycznie dla Platformy byłoby to lepsze. Nie rozumiem genu nadgorliwości, którym wykazała się Lewica. Można było zagłosować za i stawiać warunki wcześniej, ale trzeba to było zrobić w jakiejś solidarności, a nie wyrywać się do przodu. Lewica okazała się małym Jasiem, który niepytany wyrwał się do odpowiedzi. Dialog na opozycji musi zostać odbudowany, np. w postaci wspólnego projektu ustawy.

Czy Paweł Zalewski i Ireneusz Raś po wyrzuceniu z PO mogą przejść do PSL?

Na współpracę jesteśmy jak najbardziej otwarci. Współpracujemy ze skrzydłem konserwatywnym Platformy od dawna. Tak, jest przestrzeń do współpracy. Źle się stało, że Ireneusz Raś został wyrzucony z Komisji Sportu bez informowania go. Będziemy starali się pomóc mu w tej sytuacji.

Różę Thun też jesteście skłonni przyjąć ją do PSL?

Róża Thun obrała kierunek w stronę Szymona Hołowni. Progresywne poglądy Róży Thun bardziej będą pasować do Polski 2050.

A czy Porozumienie Jarosława Gowina mogłoby znaleźć się na wspólnych listach z PSL, gdyby nastąpił rozłam w Zjednoczonej Prawicy?

Wszystko ma swój czas i to zależy od tego, czy zwycięży w Porozumieniu Gowina chęć bycia przy władzy, czy chęć pozostania przy swoich wartościach i poglądach. Jeżeli zwycięży to drugie, to tak, a jak to pierwsze, to nie.

współpraca: Karol Ikonowicz