Z tą opinią nie zgodził się Zbigniew Ziobro. – Doszło do tak wielkiej liczby nieprawidłowości, że możemy mówić na pewno, że państwo polskie zostało skompromitowane – powiedział. Politycy byli gośćmi „Polityce przy kawie" w TVP1.

Zdaniem lidera Solidarnej Polski przebieg wyborów samorządowych i sposób liczenia głosów poddaje w wątpliwosć sprawne funkcjonowanie naszego państwa. – Państwowa Komisja Wyborcza jest emanacją państwa. Zawalili ludzie, to oni sprawili, że system do liczenia głosów nie działał – ocenił.

Ziobro uważa, że podczas wyborów doszło do "cudów nad urną", o czym może świadczyć m.in. bardzo duża liczba nieważnych głosów. W całych wyborach było to prawie 10 procent głosów. Co piąta karta w głosowaniu do sejmików wojewódzkich była wypełniona nieprawidłowo.

– Nie miałabym śmiałości powiedzieć, że tysiące ludzi, którzy kilka dni siedzieli w komisjach i ręcznie liczyli głosy, to byli oszuści – odpowiedziała na te zarzuty Małgorzata Kidawa-Błońska.

– Uważam, że głosy nieważne nie są jedynie wynikiem pomyłki. To sygnał od społeczeństwa, że żadna partia im się nie podoba - dodała.

Ziobro przypomniał również klip przygotowany przed wyborami przez PKW. Zdaniem komentatorów mógł on wprowadzać wyborców w błąd. – Od początku widzimy tu sytuacje, które budzą wątpliwości, zaczynając od filmu z instrukcją – powiedział.

– Wyborcy dowiadywali się z niego, że mają postawić krzyżyk na każdej karcie do głosowania – dodał.