Krajowy Sąd Partyjny SLD rozpatrzył sprawę zawieszonego Grzegorza Napieralskiego i podjął decyzję o zawieszeniu go w prawach członka partii oraz zakazie pełnienia funkcji partyjnych przez trzy lata. Pełnomocnik SLD w tej sprawie dr Wojciech Szewko wnioskował o karę wykluczenia z szeregów formacji.
Napieralskiemu przysługuje teraz prawo odwołania w ciągu 14 dni. Jak zapewniał w rozmowie z "Rzeczpospolitą" na pewno z niego skorzysta.
Byłemu liderowi zarzucono złamanie art. 5 statutu partii, który mówi o działalności na rzecz innego ugrupowania, przynależności do niego lub kandydowania z jego ramienia. W jaki sposób? Przez kwestionowanie zasadności istnienia SLD oraz nawoływanie do jego likwidacji i stworzenia nowej formacji.
Dowodami mają być wypowiedzi medialne Napieralskiego. „Jeśli się nic nie zmieni, to wybory parlamentarne mogą być poza naszym zasięgiem" – mówił w jednej z nich.
Sam Napieralski te zarzuty odpierał i twierdził, że jest niewinny. - Po tragicznych wynikach wyborów samorządowych, gdzie straciliśmy kilka tysięcy samorządowców, chciałem naprawiać partię, a nie ją niszczyć – mówił „Rzeczpospolitej". Zauważa, że wiele wypowiedzi włączonych do wniosku padło już po 9 stycznia, a więc po jego zawieszeniu. – Na jakiej więc podstawie mnie zawieszono? To tylko dowodzi, że wniosek o ukaranie został przygotowany później niż samo zawieszenie – podkreślał.