Donald Trump poinformował 29 sierpnia, że nie przyjedzie do Polski na obchody 80. rocznicy II wojny światowej w związku ze zbliżającym się do Florydy huraganem Dorian. Zamiast Trumpa do Polski przyjedzie wiceprezydent USA, Mike Pence.

- Decyzja prezydenta Trumpa jest w pełni zrozumiała i godna szacunku. W sytuacji, gdy Stany Zjednoczone padną za chwilę ofiarą huraganu dużo mocniejszego niż Katrina, miejsce prezydenta USA jest przy jego obywatelach - powiedział w Polsat News wicepremier Jarosław Gowin.

- Są rzeczy, na które nie mamy wpływu - dodał. Zdaniem Gowina nie można w tej decyzji doszukiwać się podtekstu. Świadczyć ma o tym fakt, że w Polsce są już wszystkie amerykańskie służby.

- W sytuacji, gdy Stany Zjednoczone padną za chwilę ofiarą huraganu dużo mocniejszego niż Katrina, miejsce prezydenta USA jest przy jego obywatelach - powiedział.

- Usłyszeliśmy bardzo jasno deklarację o tym, że rzeczywiście wizyta jest przełożona, a nie odwołana, że jest wyraźną i jednoznaczną wolą prezydenta Donalda Trumpa, żeby jeszcze w tym roku, w najbliższych miesiącach odwiedzić Warszawę, żeby zrealizować pełen plan wizyty - powiedział Krzysztof Szczerski.

- Osobiście wątpię, żeby pan prezydent Donald Trump mógł przyjechać tutaj przed 13 października. Oczywiście cieszyliśmy się z tej wizyty. To chyba oczywiste. Ta wizyta zawsze podnosi prestiż kraju odwiedzanego przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale z opozycją musimy poradzić sobie sami i poradzimy sobie sami - skomentował Gowin.