Szef Rady Europejskiej Donald Tusk nie przyjechał na uroczystości rocznicowe. Kilka dni wcześniej tłumaczył, że zaproszenie dotarło do niego dopiero 29 sierpnia, podczas gdy zaproszenia na uroczystości w innych krajach otrzymuje z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

- Nie mam żadnej wątpliwości, że organizatorzy tej bardzo ważnej uroczystości w taki sposób postępują, żeby dać do zrozumienia, że nie chcą mnie tam widzieć, a ja nigdy nie narzucam się ze swoją obecnością kiedy wiem, że nie jestem mile widziany - powiedział.

Nieobecnością szefa RE "zdumiony" jest wiceszef KPRP Paweł Mucha.

Skomentował ją mówiąc, że Donald Tusk "wiedział, że jest 1 września, wiedział, że takie zaproszenie otrzyma" - bo zawsze otrzymywał.

- Jest pytanie, kiedy się zaproszenie nadaje, a kto kiedy odbiera - stwierdził Mucha.

Wiceszef KPRP oświadczył, że gdyby Donald Tusk zdecydował się wziąć udział w uroczystościach, dostałby zaproszenie do tej samej trybuny, na której zasiadali premier Mateusz Morawiecki, prezes PiS Jarosław Kaczyński czy Agata Kornhauser-Duda.