Reklama

Urlop Pawła Szałamachy, którego nie było

Szef resortu finansów Paweł Szałamacha, będąc posłem, na prawie rok wyjechał z kraju. Mimo to pobierał uposażenie.

Aktualizacja: 24.02.2016 13:30 Publikacja: 23.02.2016 17:58

Paweł Szałamacha studiował w USA od września 2014 r. do maja 2015 r.

Paweł Szałamacha studiował w USA od września 2014 r. do maja 2015 r.

Foto: Jerzy Dudek, Fotorzepa

Minister finansów Paweł Szałamacha to jeden z najlepiej wykształconych członków gabinetu Beaty Szydło. Studiował nie tylko na Wydziale Prawa i Administracji UAM w Poznaniu, ale także w College d'Europe w belgijskiej Brugii. Ukoronowaniem edukacji były roczne studia z zarządzania publicznego na prestiżowym Uniwersytecie Harvarda.

Te ostatnie odbył na przełomie 2014 i 2015 roku nietypowo, bo będąc posłem PiS. Z artykułu, który we wrześniu 2014 roku opublikował „Głos Wielkopolski", wynika, że na czas studiów wziął od września 2014 r. do maja 2015 r. bezpłatny urlop.

Ta informacja jest powielana w mediach i internecie. Jednak, jak ustaliła „Rzeczpospolita", fakty są inne. Sejm nie zgodził się na bezpłatny urlop dla Szałamachy, dlatego podczas pobytu w USA pobierał uposażenie i dietę, choć niemal nie pracował jako poseł.

Informację o tym, że Szałamacha nie dostał urlopu, potwierdzają Kancelaria Sejmu, były marszałek Radosław Sikorski i sam minister finansów.

Wersje nieco się różnią. Z relacji biura ministra wynika, że Szałamacha wyjechał do USA z przekonaniem, że dostał urlop. Później miał dowiedzieć się, że zmieniono decyzję. Ponieważ nastąpiło to w trakcie semestru, a Szałamacha sam finansował studia, nie zdecydował się ich opuścić.

Reklama
Reklama

„Minister Paweł Szałamacha jako poseł VII kadencji Sejmu wystąpił o urlop w czerwcu 2014 roku, który został udzielony na trzy miesiące (wrzesień, październik, listopad) przez ówczesną panią marszałek Sejmu Ewę Kopacz, a następnie cofnięty przez nowego marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego w połowie semestru jesiennego, już w trakcie studiów" – informuje „Rzeczpospolitą" biuro ministra.

Inną wersję przedstawia Kancelaria Sejmu. Z tej relacji nie wynika, że Szałamacha dostał jakąkolwiek zgodę od Kopacz, która później została cofnięta. „Paweł Szałamacha wystąpił do marszałka Sejmu o udzielenie urlopu od obowiązków poselskich od dnia 8 września 2014 r. do 31 maja 2015 r. z ważnych przyczyn osobistych. Ówczesny marszałek Radosław Sikorski nie wyraził zgody na urlop na tak długi okres" – informuje biuro prasowe.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą" Radosław Sikorski wspomina, że Paweł Szałamacha prosił o urlop, jednak wcale nie o bezpłatny. – Nie wyraziłem zgody, bo otrzymałem od posła Szałamachy pismo, które nie zawierało rezygnacji z uposażenia – relacjonuje.

Potrącane dniówki

Niezależnie od tego, która wersja jest prawdziwa, podczas studiów w USA Szałamacha znalazł się w korzystnej sytuacji finansowej. Kancelaria Sejmu wypłacała mu uposażenie i dietę. Wynosiły w sumie miesięcznie 12,4 tys. zł brutto.

Kancelaria potrącała mu dniówki, ale tylko za nieobecność podczas dni posiedzeń. Było ich około sześciu miesięcznie. Z informacji kancelarii wynika, że posłowi potrącono podczas studiów łącznie 21,8 tys. zł. Zarobił więc w tym czasie ok. 90 tys. zł. Dochodzi do tego 12 tys. zł miesięcznie ryczałtu na prowadzenie biura poselskiego.

Czy przebywając w USA, mógł podejmować jakąkolwiek aktywność poselską? Biuro ministra twierdzi, że tak. Podaje przykłady kilku interpelacji poselskich i przypomina, że w styczniu 2015 roku przygotował on propozycję dotyczącą frankowiczów. „Minister Szałamacha jako poseł wielokrotnie przerywał studia, latając do kraju na własny koszt, by uczestniczyć w posiedzeniach Sejmu" – dodaje biuro ministra.

Reklama
Reklama

Ze statystyk dostępnych na stronach internetowych Sejmu wynika jednak, że Szałamacha brał udział w głosowaniach tylko w połowie stycznia i na początku kwietnia, czyli podczas przerwy semestralnej i Świąt Wielkanocnych.

Wyborcy nie zaufali

Krzysztof Izdebski, specjalista do przejrzystości życia publicznego z organizacji Fundament Społeczeństwa Informacyjnego, nie jest usatysfakcjonowany tłumaczeniami ministra. – Praca parlamentarzysty to nie tylko wysyłanie interpelacji, ale przede wszystkim udział w posiedzeniach Sejmu i komisji, co wymaga przygotowania – mówi. – To, co zrobił Szałamacha, prawdopodobnie było legalne, jednak było też formą oszukiwania wyborców – komentuje prawnik.

Dodaje, że „kwestią elementarnej uczciwości" byłoby sprostowanie informacji o urlopie, które są powszechne w mediach. Taka wzmianka jest nawet w artykule o Szałamasze w Wikipedii, którą może edytować każdy.

– Sejmowe przepisy przewidują możliwość urlopu, ale tylko w odpowiednio uzasadnionych przypadkach, bo podstawowym obowiązkiem posła jest praca w Sejmie i okręgu – mówi Jerzy Budnik, były poseł Platformy, były wieloletni przewodniczący Komisji Regulaminowej w Sejmie. – Pan Szałamacha powinien zachować się uczciwie i po prostu zrzec się mandatu. Wtedy na jego miejsce wszedłby kandydat z kolejnym najlepszym wynikiem na liście wyborczej – uważa.

Po powrocie z USA Szałamacha ponownie wystartował w wyborach do Sejmu, tym razem z poznańskiej listy PiS. Otrzymał 7,3 tys. głosów, co okazało się niewystarczające, by zdobyć mandat posła.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: Dezerterzy nie zdali egzaminu z demokracji. Idziemy dalej
Polityka
Szymon Hołownia: Odeszli z Polski 2050, bo kierowała nimi nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz
Polityka
Jan Maria Jackowski dla „Rzeczpospolitej”: To trudny moment dla PiS. Nie mają skąd czerpać poparcia
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama