Reklama

Rząd zwleka z odpowiadaniem na poselskie interpelacje

Przedłużanie terminu na ustosunkowanie się do interpelacji – oto sposób, by okiełznać ciekawość opozycji.

Publikacja: 04.05.2017 19:50

Regulamin Sejmu nie przewiduje żadnych sankcji za brak odpowiedzi członków rządu na interpelację pos

Regulamin Sejmu nie przewiduje żadnych sankcji za brak odpowiedzi członków rządu na interpelację poselską.

Foto: Rzeczpospolita, Jerzy Dudek

– Jeśli dojdziemy do władzy, zrobimy wszystko, by powołać międzynarodową komisję smoleńską i sprowadzić wrak tupolewa do Polski – mówiła w końcówce kampanii wyborczej w 2015 roku Beata Szydło, ówczesna kandydatka PiS na premiera. Ta sprawa zainteresowała posłanki PO Marię Janyską i Krystynę Sibińską. Wysłały do premier Beaty Szydło interpelację w sprawie stanu realizacji obu obietnic.

– Chciałyśmy sprawdzić, ile prawdy było w tym, co mówili politycy PiS przed wyborami i czy przypadkiem nie grali jedynie na emocjach – uzasadnia Janyska. Odpowiedź na interpelację wciąż jednak nie nadeszła, choć od jej wysłania minęło już 212 dni. Tak długi okres oczekiwania to obecnie rekord w Sejmie.

Zgodnie z regulaminem Sejmu posłowie mogą kierować interpelacje do członków Rady Ministrów, a odpowiedź „jest udzielana w formie pisemnej nie później niż w terminie 21 dni od dnia otrzymania interpelacji". Jak to możliwe, że posłanki PO wciąż nie dostały zwrotnego pisma z rządu? Regulamin Sejmu nie przewiduje sankcji za przekroczenie terminu. W dodatku ministrowie mogą kierować do parlamentu tzw. prolongaty, czyli prośby o przedłużenie czasu na odpowiedź.

Obecnie prolongatami objętych jest 68 interpelacji. Zdaniem opozycji ta lista nie jest przypadkowa. – Rząd zwleka wtedy, gdy odpowiedzi obnażyłyby cynizm polityków PiS – mówi Maria Janyska.

I rzeczywiście wśród interpelacji o rekordowym okresie oczekiwania na odpowiedź przeważają te, które są napisane przez posłów opozycji, głównie z PO, i dotyczą gorących spraw politycznych.

Reklama
Reklama

Przykłady? 168 dni temu minął termin odpowiedzi na interpelację posłów PO Marcina Kierwińskiego i Cezarego Tomczyka, którzy pytali o związki szefa MON Antoniego Macierewicza z kontrowersyjnym amerykańskim lobbystą Alfonsem D'Amato. 79 dni resort zdrowia zwleka z odpowiedzią na pytania posłów Nowoczesnej Pawła Kobylińskiego i Pawła Pudłowskiego w sprawie odsuniętej w czasie reformy służby zdrowia. 78 dni temu minął termin na ustosunkowanie się przez MSWiA do interpelacji Lidii Gądek z PO w sprawie korytarza humanitarnego z Syrii do Polski.

Podobnie wygląda lista zapytań, co do których rząd przedłużył termin na odpowiedź. Przypominają one interpelacje i są rzadziej wykorzystywane przez posłów. Rekordowo długo, bo 65 dni, resort obrony zwleka z odpowiedzią na zapytanie Grzegorza Furgi z PO, które dotyczy zachowania byłego rzecznika MON Bartłomieja Misiewicza w Białmystoku.

– PiS ma wiele na sumieniu i wie, że odpowiedź na niektóre pytania postawiłaby tę partię w trudnym położeniu – mówi Marcin Kierwiński. Zauważa, że dzięki odpowiedziom na interpelacje i zapytania opinia publiczna dowiedziała się m.in. o ponownym zatrudnieniu w MON młodziutkiego doradcy Edmunda Jannigera i o tym, że ze szkoleń dla policjantów o mowie nienawiści została wykreślona falanga, symbol Obozu Narodowo-Radykalnego.

Z opinią o tym, że ministrowie celowo zwlekają z odpowiedziami, nie zgadza się rzecznik rządu Rafał Bochenek. – Niektóre interpelacje mają charakter czysto polityczny i nie służą merytorycznej dyskusji. Mimo to w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, czyli urzędzie, w imieniu którego mogę się wypowiadać, staramy się odpowiadać terminowo – mówi.

Poseł PiS Stanisław Pięta zauważa, że w tej kadencji posłowie wysłali już ponad 12 tysięcy interpelacji, więc liczba 68 pism objętych prolongatami jest niewielka. – Odpowiedzi są już przygotowane i nie ma podstaw sądzić, że rząd obawia się kompromitacji. W przypadku śledztwa smoleńskiego, o które często pytają posłowie PO, najbardziej skompromitowała się ich własna partia – dodaje.

Stanisław Pięta zauważa, że za rządów PO posłowie PiS też narzekali na przekraczanie terminów. Marcin Kierwiński twierdzi jednak, że zwłoki nie były aż tak długie. – Oczekiwałbym reakcji od marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Niestety, wiemy, że sam często łamie regulamin, prowadząc obrady – tłumaczy Kierwiński.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
W PiS jak w „Sukcesji”, Brzoska i jego plany rozgrzewają emocje, podział w Polsce 2050 a koalicja
Polityka
Spór o SAFE. Ilu Polaków wierzy, że program służy Niemcom?
Polityka
Program SAFE i mechanizm warunkowości? Sławomir Cenckiewicz ostrzega przed „bronią atomową”
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama