Lista osób, które na całym świecie padły ofiarą opracowanego przez przez izraelską firmę NSO programu totalnej inwigilacji Pegasus, jest znacznie dłuższa. Francuska fundacja „Forbidden Stories" i Amnesty International przekazały 16 międzynarodowym mediom zestaw 50 tys. numerów, które były na podsłuchu. Pochodzą one z dziesięciu krajów, z których część to brutalne dyktatury, jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrain, Azerbejdżan, Kazachstan, Rwanda i Maroko. Ale są też i demokracje, jak Indie i Meksyk.

Kolacja Zoltana Vargi

W tym zestawie wyróżniają się jednak Węgry, bo to kraj Unii Europejskiej, który zobowiązał się do przestrzegania ścisłych reguł ochrony prywatności. Dlatego „Washington Post" obawia się, że mamy do czynienia z sygnałem powrotu nad Dunajem do metod inwigilacji, jakie istniały przed upadkiem komunizmu 32 lata temu.

System Pegasus działa w oparciu o zdradliwą wiadomość, którą po otwarciu nieopatrznie uruchamia sam podsłuchiwany. Gdy to zrobi, cała zawartość jego telefonu komórkowego staje się dostępna dla organu nadzoru. Także rozmowy, które przeprowadza, w czasie rzeczywistym. A kamera aparatu przekształca się w jeszcze jedno narzędzie śledcze.

Z powodu specyfiki działania Pegasusa trudno dokładnie ustalić, ile spośród 300 numerów telefonów, które były przedmiotem zainteresowania węgierskich służb specjalnych, zostało faktycznie spenetrowanych. Ale liczba ta jest niemała. Spośród sześciu numerów zbadanych przez konsorcjum dziennikarzy śledczych w przypadku trzech odnaleziono wrogi wirus w telefonach śledzonych użytkowników. W dwóch kolejnych przypadkach próba została faktycznie podjęta, ale zakończyła się porażką. Ostatni numer, należący do Zoltana Vargi, jednego z bardzo już nielicznych niezależnych przedsiębiorców na rynku mediów, nie jest już aktualny. Nie da się więc ustalić, czy i w jakim stopniu stał się on ofiarą Pegasusa.

Wśród śledzonych znaleźli się dziennikarze niezależnego portalu Direkt36 Szabolc Panyi i Andras Szabo, którzy zajmowali się m.in. sprawami korupcyjnymi.

Mechanizm podsłuchów dobrze ilustruje przypadek Zoltana Vargi, który latem 2018 r. zorganizował w swoim domu położonym na wzgórzach nad Budapesztem spotkanie siedmiu wpływowych znajomych. Rozmowa dotyczyła powstrzymania autorytarnej ewolucji kraju. Choć miała charakter jedynie luźnej wymiany zdań, numery uczestników kolacji natychmiast znalazły się na liście Pegasusa. Sam Varga przyznaje, że po tym spotkaniu był pytany o kwestie, o których mówił wyłącznie przez telefon. Zdarzyło mu się także, że nagle słyszał w telefonie początek już przeprowadzonej rozmowy. Jakby ktoś niechcący włączył jej nagranie.

Inną ofiarą Pegasusa okazał się Lajos Simicska, przedsiębiorca, który początkowo był bliskim sojusznikiem Orbána, ale potem odwrócił się od premiera.

Złe towarzystwo

NSO odmawia podania listy swoich klientów. Jednak proszący o zachowanie anonimowości pracownik izraelskiej firmy przyznaje, że węgierski rząd jest jednym z jego klientów.

W lutym z eteru zniknęło Klubradio, ostatnia niezależna rozgłośnia w kraju. Kontroli władz poddane są gazety i stacje telewizyjne. Pozostają nieliczne portale internetowe. Bruksela okazała się jednak bezsilna w obliczu tak niepokojącego zjawiska. Teraz może się okazać, że nie jest też w stanie zapewnić gwarantowanej prawem europejskim ochrony prywatności obywateli UE. To może być niebezpieczny precedens dla innych państw członkowskich Wspólnoty.

Węgry znalazły się w złym towarzystwie. Na liście dziennikarskiego konsorcjum znalazła się m.in żona zamordowanego w 2018 r. przez Saudyjczyków dziennikarza Jamala Khashoggi. Po Pegasusa powszechnie sięgają władze Azerbejdżanu, aby zdusić w zarodku próby budowania niezależnych mediów i społeczeństwa obywatelskiego. Przykładem metod ich działania jest los niezależnej działaczki Fatimy Movlami, której kompromitujące zdjęcia zostały opublikowane w internecie.

Ale zinfiltrowane zostały też telefony przedstawicieli przeszło 40 mediów w Indiach. To wygląda na część niepokojącej tendencji odchodzenia od demokracji premiera Indii Narendry Modiego. Ofiarą izraelskiego programu padli na całym świecie dziennikarze czołowych mediów, w tym AFP, Bloomberga, Le Monde, New York Timesa.

Wśród klientów NSO 51 proc. stanowią agencje wywiadu, 38 proc. policja i inne organy porządkowe, a 11 proc. – siły zbrojne.

Judit Varga, węgierska minister sprawiedliwości, odmówiła komentarza do doniesień o wykorzystaniu przez władze Pegasusa. Ale podkreśliła: „jest rzeczą normalną, że sprawnie działające państwo ma skuteczne służby specjalne. Bez tego nie mogłoby ono działać".