Na początku tygodnia do resortu pracy dotarł list komisarz ds. równości płci Very Jourovej i komisarz ds. socjalnych Marianne Thyssen ws. różnicy wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Zdaniem Komisji odmienny wiek emerytalny kobiet i mężczyzn w Polsce jest formą dyskryminacji.

Do odpowiedzi na zastrzeżenia  UE premier Beata Szydło zobowiązała szefową resortu, minister Rafalską.

Do sprawy odniosła się również posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.

"Normalni ludzie stosują do życia człowieka kryteria BIOLOGICZNE,zaś unijni lewacy kryteria IDEOLOGICZNE.
Normalni ludzie wiedzą, że istnieją NIERÓWNE sobie dwie biologiczne płcie - żeńska i męska" - napisała posłanka na Facebooku (pisownia oryginalna - red.).

Argumentuje,  że płeć żeńska, "z natury słabsza", wcześniej niż silniejsza płeć męska odchodzi na emerytalny odpoczynek. Podkreśla też, że w ostatnich wyborach tę odwieczną prawdę wybrali Polacy, "żądając odejścia od lewackiego /PO-wsko PSL-owskigo/ szaleństwa. "równego" traktowania pracowników".

Posłanka pisze, że Unia w "ideologicznym szaleństwie" nie uznaje biologicznych różnic płci, "bo ich z lewackiej definicji nie ma".

"Z definicji,UE nie szanuje więc kobiet,nie ma ludzkiej wrażliwości,nie uznaje rodziny,a wszystkich po równo traktuje jak maszyny do roboty.Do biologicznej śmierci.
Jakie szczęście,że rządzą w Polsce normalni ludzie" - kończy posłanka Pawłowicz.