Przed ucieczką z państwa Kima Hee Yeon Lim mieszkała w Pjongjangu. To tam miała być świadkiem egzekucji wykonanej na 11 muzykach oskarżonych o kręcenie filmów pornograficznych.
- Funkcjonariusze służby bezpieczeństwa kazali nam wyjść z zajęć i przewieźli nas na obiekt sportowy w Pjongjangu. Wtedy zobaczyliśmy muzyków, związanych, z zakrytymi twarzami i zakneblowanych, tak by nie mogli krzyczeć, ani błagać o litość - mówi.
Według jej relacji następnie skazańców przywiązano do dział przeciwlotniczych.
- Egzekucję obserwowało ok. 10 tysięcy osób, ja stałam kilkadziesiąt metrów od ofiar - mówi Hee Yeon Lim. - Wtedy wystrzelono z dział, huk był ogłuszający, to było przerażające - dodaje.
- Muzycy po prostu znikali - jeden po drugim, po każdym strzale. Ich ciała były rozrywane na strzępy. Krew i wnętrzności latały wszędzie - mówi.
- A potem wjechały czołgi i rozjechały szczątki muzyków - dodaje Hee Yeon Lim.
- Czułam się chora od bycia świadkiem tego. To było straszne. Nie mogłam jeść przez trzy dni - wspomina uciekinierka z Korei Północnej. - Mimo, że należałam do uprzywilejowanej klasy, wszyscy byliśmy przerażeni. Widziałam straszne rzeczy w Pjongjangu - przyznaje.
Kobieta oskarża też Kim Dzong Una o to, że ten wybierał nastoletnie uczennice, które stawały się jego niewolnicami seksualnym. - Tak, musiały z nim spać - i nie mogły się temu sprzeciwić, ponieważ bardzo łatwo mogły po prostu zniknąć - twierdzi.
Hee Yeon Lim uciekła z Korei Północnej na Południe z matką i młodszym bratem po śmierci ojca, który zmarł z powodu problemów z alkoholem.
- Nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak w chwili, gdy udało mi się uciec - mówi.