Szef klubu PiS Ryszard Terlecki kilkukrotnie krytykował przeprowadzenie reformy wymiaru sądownictwa. Zdaniem wicemarszałka Sejmu powodem są "słabo przygotowane ustawy przez Ministerstwo Sprawiedliwości".

- Dokończenie reformy wymiaru sprawiedliwości, które wciąż jeszcze jest przed nami, a to jest podstawowy problem, bo wymiar sprawiedliwości musi funkcjonować sprawnie i bezstronnie, a w tej chwili nie jest - powiedział.

- Jeżeli trafiały do Sejmu projekty do których my sami musieliśmy wnosić potem dziesiątki poprawek, to świadczy o tym, że nie były dobrze przygotowane. Ale prawdziwy problem wynikł z użycia jako narzędzia działania opozycji, sądów czy trybunałów europejskich. To stało się pewnym kłopotem, który w jakiejś części trwa do dziś - dodał.

Na zarzuty koalicjanta odpowiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. - Pan marszałek Terlecki znany jest z pewnego dystansu i poczucia humoru, z powodu którego go bardzo lubię. Problem polega na tym, o czym pan marszałek Terlecki doskonale wie, że reforma nie doszła do skutku, ponieważ została politycznie zablokowana na skutek działań Komisji Europejskiej i decyzji, które sprawiły, że dziewięć projektów ustaw, które zostały przygotowane w Ministerstwie Sprawiedliwości, nie doszło do skutku, tylko do dziś leży w szufladach - powiedział w rozmowie z Polskim Radiem.

Ziobro mówił również o zawiadomieniach NIK w sprawie organizacji wyborów kopertowych. - W tej sprawie prokuratura, po wpłynięciu zawiadomienia, będzie prowadziła stosowane czynności procesowe, natomiast nie przesądzając oczywiście działań prokuratury, jestem przekonany, że nie będzie wynik tych działań odmienny od tego, jaki już w tej sprawie prokuratura wyraziła. Poprze decyzję procesową - mówił.

- Przypomnę, że już prokuratura wcześniej prowadziła postępowanie, trafiło do prokuratury zawiadomienie w związku z procesem wyborczym, który nie doszedł do skutku - dodał.