Senat 8 czerwca będzie procedował nowelizację Polskiego Ładu, która zakłada zmiany w uldze podatkowej na zabytki.

Ostatni dzwonek

Nowelizacja przewiduje pominięcie wydatków na nabycie zabytku, co ostatecznie zamyka temat tzw. Pałacyk+ czy Obajtek+. Przy czym – jak wskazuje Jan Czerwiński, radca prawny z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka – ograniczenie to znajdzie zastosowanie dopiero w 2023 r. Zakupy dokonane w 2022 r. mają jeszcze dawać uprawnienie do ulgi wedle zasady ochrony praw nabytych.

Czytaj więcej

"Ulga na zabytki nie powstała dla prezesa"

W ocenie prawnika projektodawca mógł pójść dalej, tj. wprowadzić dodatkowy mechanizm ograniczający możliwość zaliczenia wydatków na nabycie zabytku do ulgi.

– W pierwotnych przepisach nie ma np. powiązania kwoty wydatków na nabycie zabytku z kwotą wydatków na prace remontowe. Inaczej mówiąc, już pierwsze wydatki remontowe mogą uruchomić ulgę za nabycie zabytku, choćby były niewspółmierne do wydatków poniesionych na nabycie – wyjaśnia Jan Czerwiński.

Nowelizacja utrzymuje nieograniczoną wysokość ulgi w roku podatkowym. Im zatem wyższe wydatki na prace remontowe czy konserwatorskie, tym wyższa ulga. Efektywnie limitem ulgi jest kwota dochodu podatnika w danym roku. W ocenie Jana Czerwińskiego oznacza to, że ulga na zabytki pozostanie jedną z ciekawszych na gruncie PIT, ponieważ wydatki na własny majątek będą mogły znacząco pomniejszyć zobowiązania podatkowe podatnika.

Niebotyczne kwoty

– To dobra inicjatywa, gdyż skala potrzeb w Polsce jest olbrzymia, a siły państwowej ochrony zabytków daleko niewystarczające – komentuje Janusz Trupinda, historyk, muzealnik, dyrektor Muzeum Zamkowego w Malborku.

W jego ocenie konserwatorzy zabytków w poszczególnych województwach mają zbyt mały budżet na wspieranie działań ratunkowych. Do tego fundusze te są rozłożone bardzo nierówno. Część województw pokrywa swoje potrzeby konserwatorskie w 50 proc., ale niektóre w 10 proc. i mniej.

– Właściciele obiektów zabytkowych starają się o różne subwencje państwowe, ale do tego muszą mieć wkład własny. Ulga podatkowa, którą można odpisać za działania przy zabytkach, jest koniecznością, bo nasze dziedzictwo bez tego po prostu zmarnieje. Obiekty będą niszczały albo zostaną zabezpieczone po kosztach. Ta ulga jest bardzo korzystna i spodziewam się, że to pierwszy etap, za którym pójdzie uzależnienie kwoty odliczenia od wartości danego zabytku, w tym jego wartości historycznej – mówi Janusz Trupinda.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Czytaj więcej

Polski Ład: dlaczego likwidacja "Pałacyk+" to bardzo zły pomysł

Ustawa zakłada, że ulga na wydatki poniesione na prace konserwatorskie, restauratorskie lub roboty budowlane będzie przysługiwała dopiero po zakończeniu tych prac i uzyskaniu stosownego zaświadczenia. Przy czym ograniczenie to ma dotyczyć wyłącznie zabytków wpisanych do rejestru.

Nowelizacja nie przewiduje zastosowania jej do zabytków wpisanych do wojewódzkiej lub gminnej ewidencji zabytków, choć w uzasadnieniu do projektu nowelizacji wskazano inaczej.

W prywatnych rękach są pałace, zamki, dwory, chaty wiejskie oraz młyny. Koszt remontu zabytku zależy od skali jego zachowania. W przypadku obiektu pod nadzorem konserwatorskim zaczyna się od 1 mln zł. Górna granica nie istnieje.

– Bezpiecznikiem ulgi na zabytki jest nadzór konserwatorski. Mamy pewność, że zabytek nie zostanie ziszczony. Dlatego w ogóle mnie nie martwi to, że zabytki idą w prywatne ręce. Na szczęście jesteśmy już po debacie na ten temat. Odbyła się przy okazji Zamku w Gniewie. Samorząd nie byłby w stanie udźwignąć kosztu remontu i utrzymania obiektu. Zamek poszedł w ręce korporacji i dziś dobrze funkcjonuje, można go zwiedzać. Nie mam wątpliwości, że to była dobra decyzja – kwituje dyrektor Trupinda.

Na straży prawa

Już nie tylko urzędnicy skarbowi, ale też konserwatorzy będą oceniali zasadność przyznania ulgi. Jak wskazuje Jan Czerwiński, nowelizacja przewiduje ograniczenie możliwości skorzystania z ulgi, gdy prace zostaną przeprowadzone niezgodnie z pozwoleniem wojewódzkiego konserwatora zabytków.

– Z zastrzeżeniem, że nie określa przy tym zasad ani nie odsyła do innych przepisów, które regulują kwestię oceny zgodności przeprowadzonych prac z pozwoleniem wojewódzkiego konserwatora zabytków. Ponownie nie ma tego rodzaju ograniczenia w odniesieniu do zaleceń konserwatorskich mających znaczenie dla zabytków wpisanych do wojewódzkiej lub gminnej ewidencji zabytków – podsumowuje Jan Czerwiński.

Ulga na zabytki może być ciekawym rozwiązaniem dla podatników PIT, którzy chcą zainwestować w nieruchomości.

Etap legislacyjny: skierowano do Senatu