W tej kadencji, podobnie jak w pozostałych, dużo plotkuje się o związku jednego z czołowych polityków PiS, kojarzonych z frakcją „zakonu PC”, z młodszą o dziesięć lat posłanką. Na językach był też rzekomy romans pewnego lidera „totalnej” opozycji z jedną z najatrakcyjniejszych sejmowych dziennikarek.
Ile w tym prawdy, trudno zweryfikować, ale najpewniejszy wydaje się romans polityka PiS sprawującego ważną funkcję w parlamencie z własną asystentką. Te plotki uprawdopodobnia długa lista ich wspólnych zagranicznych podróży.
Jeden z takich romansów miał pozostać w ukryciu, ale wyszedł na jaw w maju za sprawą publikacji „Faktu”. Gazeta opublikowała SMS-y, które Stanisław Pięta z PiS, uchodzący dotąd za jednego z najbardziej zatwardziałych sejmowych konserwatystów, wysyłał Izabeli Pek, modelce znanej z pozowania do nie tylko pruderyjnych fotografii.
Poznał ją podczas obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej, a z relacji modelki wynika, że „od pierwszego dnia naciskał na seks”. Poza tym obiecywał ślub i dzieci. Dziś musi swoją przyszłość przemyśleć na nowo, również polityczną, bo wyleciał z komisji ds. Amber Gold i został zawieszony w prawach członka partii.
Czy w powietrzu, które po objęciu władzy przez PiS zgęstniało od politycznych emocji, jest coś, co powoduje kipienie feromonów? Coś, co sprawia, że serca biją szybciej, intensywniej biegną myśli, a wargi schną, łaknąc pocałunku?
Teoretycznie atmosfera w tej kadencji nie powinna sprzyjać romansom. Marszałek Marek Kuchciński zwołuje posiedzenia rzadziej niż w przeszłości, a z powodu głosowań przedłużających się do późnych godzin nocnych posłowie snują się po Sejmie z podkrążonymi oczami.
– Zła atmosfera dla odruchów serca to tylko pozory – uważa Marek Borowski, były marszałek Sejmu, a dziś senator niezrzeszony. I stawia tezę, którą sam nazywa ryzykowną: – W opozycji gnębionej przez PiS, sekowanej na wszystkie sposoby, pojawia się naturalna potrzeba bliskości; potrzeba kogoś drugiego, kto zrozumie i wesprze w stawianiu oporu.
Katarzyna Piekarska, była wieloletnia posłanka SLD i autorka tekstów o miłości do muzyki barda Leszka Czajkowskiego, twierdzi, że romansom sprzyja nocna pora prac. – Gdy siedzi się obok kogoś do drugiej lub trzeciej w nocy, później trzeba odreagować. Tak się rodzi uczucie, a na miłość nie ma rady – przestrzega była posłanka.
Nasi rozmówcy nie są jednak pewni, czy na pewno w tej kadencji romansów jest więcej niż w przeszłości. – Są jeszcze tematy, które pozostają białymi plamami. Naukowcy mają tu pole do popisu – utrzymuje Borowski.
Bo miłostki sejmowemu życiu towarzyszyły zawsze. Jak to w akademiku.
Pełny tekst w magazynie „Plus Minus” – w sprzedaży od 11 sierpnia