Kiedy jednak febra oburzenia opuściła moją osobę, doszedłem do wniosku, że bardzo dobrze się stanie, bo to i bronić kogo nie ma, i – co ważniejsze – złamana zostanie zmowa milczenia. I tak następna władza rozliczy postkomunistów, a potem ktoś tam następną władzę, i tak oto kraść przestaną. Przypominać nikomu nie muszę, że żadnych procesów nie było, a nawet te najgrubszymi nićmi szyte historie, jak finansowanie kampanii Krzaklewskiego z fejkowych kont zmarłych mieszkańców Pcimia, umorzono. Niska szkodliwość społeczna.