Anna Piwkowska i tym razem szuka szlachetnej miary dla swoich spraw ze światem. Intensywnie odczuwa bezpowrotność, a świadomość utraty naznacza jej wersy dostojnym smutkiem. Próbuje jakoś ten brak łagodzić, poddając się cyklom naturalnych przemian. Napawa się spektaklem odradzającej się natury, w którą wpisana jest nieuchronność końca. Rzeczywistość przedstawiona w jej wierszach świadczy o przepracowywaniu żalu po minionych przyjaźniach, odeszłych w przeszłość postaciach, o zmarłych bliskich. Ale życie to nie tylko pustka, którą zagadują kolejne wersy. Bo rzeczywistość podsyca zmysły, roznieca pragnienia i wciąga nas. Jakby uroda świata miała nam zrekompensować emocjonalne debety, które pojawiają się wraz z ceną za gwałtowne nastroje, porywy i zrywy.