Można się było spodziewać awantur, ale nikt nie był na coś takiego przygotowany, choć powinien. W latach 80. kibice angielscy, jeżdżący po Europie za swoją reprezentacją i klubami, stanowili zagrożenie dla ludzi i mienia wszędzie, gdzie dotarli. A kiedy trafili na równych sobie, pragnących zdobyć w swoim świecie szacunek za pobicie najsławniejszych, dochodziło do starć na promach, ulicach, w restauracjach, a ostatecznie na trybunach. Krew się lała. Aż doszło do tragedii. Od maja 1985 roku mówi się już o tym, co było przed, a co po Heysel.