Reklama

Powrót Funky'ego Kovala

Międzynarodowa sytuacja polityczna ojczyzny w ostatnich czasach bardzo się komplikuje, dlatego nasza wyobraźnia potrzebuje bohaterów, którzy potrafiliby unieść ciężar zbiorowego lęku przed nieznanym. Najlepiej tych sprawdzonych.

Aktualizacja: 21.11.2014 08:48 Publikacja: 21.11.2014 01:05

Powrót Funky'ego Kovala

Foto: Plus Minus

Jednym z nich jest kosmiczny detektyw Funky Koval, którego poznaliśmy w ponurym 1982 r., bo wtedy ukazał się pierwszy zeszyt z jego przygodami. Jeden z twórców tej postaci Maciej Parowski powiedział dekadę później: „Funky był bohaterem na tamte czasy. W imieniu społeczeństwa dawał po mordzie i wybijał zęby". A czasy były takie, że na ulicach biło nas ZOMO, a Służba Bezpieczeństwa mordowała katolickich kapłanów. Funky żyje w 2082 r., prowadzi śledztwa jako pracownik agencji Universs i gromi kreatury z korporacji Stellar Fox, robiące mętne interesy w całym wszechświecie.

To wysoki, świetnie zbudowany blondyn o zabójczym ciosie i szalonej odwadze. Jest też inteligentny, więc kiedy robi się naprawdę gorąco, nie waha się działać na własną rękę. Nie dziwne, że kochają się w nim piękne kobiety, a zwłaszcza Brenda Lear, której nagi biust narysowany przez Bogusława Polcha, po raz pierwszy pokazany w polskim komiksie, możemy podziwiać do dziś. Nawet kosmiczny zabójca, cyniczny Rhotax przyznaje: „Koval to równy facet. Szkoda, że grał po niewłaściwej stronie". Czy Funky Koval przyda nam się dzisiaj? Jak najbardziej, zwłaszcza że właśnie otrzymaliśmy wydanie kolekcjonerskie zawierające wszystkie albumy z przygodami tego zucha.

Zgoła inną osobowością jest Solomon Kane, postać stworzona przez samego Roberta E. Howarda. Z nim i jego okrutnymi przygodami możemy się zapoznać dopiero teraz. Choć Howard znany jest przede wszystkim dzięki postaci Conana (na ekranie dwukrotnie wcielił się weń Arnold Schwarzenegger), postać Solomona i pozostałe kreacje (m.in. Kull z Atlantydy) dowodzą, jak bardzo pracowity był ten Teksańczyk, który zakończył życie samobójstwem w wieku zaledwie 30 lat.

A Kane? „Był [...] dziwnym połączeniem purytanina i kawalera z odrobiną starożytnego filozofa oraz więcej niż odrobiną poganina [...]. Łaknienie jego duszy pchało go ciągle naprzód, przemożny pęd, by naprawić całe zło, chronić wszelkie słabsze istoty [...]. Nieobliczalny i niespokojny jak wiatr, miał wzgląd tylko na jedną zasadę – pozostać wiernym swym ideałom sprawiedliwości i prawości". Solomon Kane o chmurnej, bladej twarzy, odziany w czarny, purytański strój, z nieodłącznymi szpadą i sztyletem, wędruje po XVIII-wiecznej Anglii i przeżywa niezwykłe przygody, w których leje się krew i trup pada gęsto. Nie zna litości dla przestępców i okrutników. „Przytrafia mi się od czasu do czasu w mych podróżach po świecie uwolnić rozmaitych złych ludzi od ich żywotów" – wyznaje.

To bohater zdecydowanie na dzisiejsze czasy. Może tylko trochę szkoda, że na początku istnienia III RP Solomona Kane'a nie było jeszcze z nami, bo jego stalowa klinga i długi pistolet na pewno sprawnie i skutecznie przeprowadziłyby u nas dekomunizację, a potem lustrację. Kane, gdzie się wtedy podziewałeś?

Reklama
Reklama

M. Parowski, J. Rodek, B. Polch, „Funky Koval", Prószyński i S-ka, Warszawa 2014 Robert E. Howard, „Solomon Kane. Okrutne przygody", Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2014

Plus Minus
Płaskoziemcy są wśród nas czyli kto wierzy, że Ziemia jest płaska
Plus Minus
Głód, dług i zimne podwórka. Kryzys lat 30. zepchnął tysiące na bruk
Plus Minus
Zbrodnie, wypadki i legendy. Mroczna strona Zakopanego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama