Dyrektorka całego tego majdanu zaginęła w tajemniczych okolicznościach w ekspedycji do Strefy X. Wszystko butwieje. Dlatego z misją wyjaśnienia sytuacji Centrala wysyła Kontrolera, czyli byłego tajnego agenta Johna Rodrigueza, który nie domyśla się nawet, że został wrzucony do dołu pełnego jadowitych węży.

Już krótki pobyt w gabinecie Dyrektorki przekonuje go, że kobieta była psychopatką: w zamkniętej szufladzie odkrywa roślinę, a obok zdechłą mysz na kompoście z zawilgoconych teczek z aktami. Kiedy otwiera zawalone pudłami drzwi, okazuje się, że jest za nimi ściana, a na niej słowa: „Tam, gdzie spoczywają dławiące owoce, które pochodzą z ręki grzesznika, przyniosę nasiona śmierci...". Wszyscy pracownicy Southern Reach są w jakiś sposób odmieńcami, każdy z nich realizuje jakąś trudną do wychwycenia grę, niechybnie zostali dotknięci przez Nieznane czające się w Strefie X, rozciągającej się nieopodal.

Jeff VanderMeer dał się poznać jako autor brawurowego „Unicestwienia", w którym perfekcyjnie wykorzystał klasyczne wątki literatury SF i grozy, czym udowodnił, że w tym gatunku jest jeszcze wiele do zrobienia. Stworzył świat, który wcale nie jest technologicznie zaawansowany, raczej skłania się ku dekadencji, ale społeczeństwo nie wie, że zagłada, którą może przynieść Strefa X, jest jak najbardziej realna. To zaś Centrala trzyma w tajemnicy, rozpowszechniając fałszywe wiadomości o katastrofie ekologicznej i skażeniu niewielkiego odcinka wybrzeża z latarnią morską i wyspą.

Przed wielu laty wydarzyło się tam coś, co sprawia, że giną ludzie i statki, a członkowie ekspedycji wysyłanych przez powołany w celu wyjaśnienia tego fenomenu koncern albo giną bez śladu, albo powracają stamtąd ze zmienioną świadomością i kontakt z nimi jest utrudniony. „Ujarzmienie" to druga część trylogii, której część trzecia na pewno ukaże się u nas w tym roku. Może wtedy okaże się, czym lub kim jest Strefa X.

Na razie Kontroler dwoi się i troi, przesłuchuje biolożkę, uczestniczkę jednej z ekspedycji. Kobieta nadaje jednak na zupełnie innej fali, a w budynku Southern Reach bohater natrafia na makabryczny fresk, na którym pracownicy koncernu ukazani są jako podwodne monstra. Mistrz Lovecraft pokłada się ze śmiechu i bije brawo z zaświatów, my zaś zastanawiamy się, czy Strefa X, początek apokalipsy, czasem już nie zaistniała. Może jest takie miejsce na ziemi, od którego rozpocznie się globalna zagłada, a człowiek nie będzie w stanie wyjaśnić ani jej przyczyn, ani jej pochodzenia. Może będzie to przybycie istoty o niewyobrażalnych dla nas możliwościach i budowie, a może to Państwo Islamskie, z którego fenomenem wciąż nie potrafimy sobie poradzić? Czy istnienie szczeliny do innego świata naprawdę jest tylko fantazją pisarza? „Cienie otchłani są niczym płatki potwornego kwiatu, który zakwitnie w czaszce i rozszerzy umysł poza granice, jakie może znieść człowiek...".