Reklama

Bogusław Chrabota: Czas śmierci Zbawiciela

Nie jest wcale w centrum tych Świąt męczeństwo Chrystusa. Przynajmniej nie powinno. A jednak tak na nie patrzymy.
Bogusław Chrabota

Bogusław Chrabota

Foto: Fotorzepa/ Rafał Guz

Skąd się to bierze, że wątek pasyjny tak zaborczo wdziera się w sferę naszych myśli i uczuć? Może to potęga metafizycznego sensu Wielkiego Tygodnia? Może przytłaczający ciężar duchowego wymiaru ofiary? A może po prostu nachalna estetyka ostatnich chwil Jego ziemskiej obecności?

Okropieństwo śmierci Jezusa od ponad tysiąca lat było pożywką dla artystów i ideologów.

Od wczesnego średniowiecza to nie Chrystus Zmartwychwstały był w centrum uwagi, ale Chrystus cierpiący, Chrystus konający, Chrystus ofiara ludzi. Ecce homo. Pan na krzyżu między złoczyńcami. Pieta. Wszystkie te kanoniczne przed- stawienia odsuwały w cień Chrystusa triumfującego. Owa radosna puenta dziejów zbawienia nigdy nie miała szansy wybrzmieć dostatecznie głośno, choć w sensie teologicznym to ona jest najważniejsza. Oto Chrystus pokonuje śmierć i ciężar materii. Podnosi się z grobu i łączy z Ojcem. Wzór, archetyp, prefiguracja naszego losu. A jednak nie to przesłanie wybrzmiewa najgłośniej. Zwłaszcza dziś, dwa tysiące lat po krzyżu. Dlaczego tak jest?

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama