4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 06.04.2015 16:20 Publikacja: 06.04.2015 01:01
Wojciech Stanisławski
Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała
Przypomnijmy: w połowie marca doskonalący się w „sztuce ulicy" Julien de Casabianca przybył do Warszawy, by dokonać tu kolejnej odsłony swego projektu „Outings", w ramach którego od kilkunastu miesięcy objeżdża świat – od Dallas po Rygę, od Paryża po Portland. Modus operandi jest z grubsza taki sam: artysta zwiedza miejscowe muzea, fotografuje kilka wpadających mu w oko portretów, drukuje je na papierze niezłej jakości, po czym, zwykle w asyście dziennikarzy, wędruje po „gorszych" dzielnicach, naklejając wycięte uprzednio popiersia (to mi szacunek dla integralności dzieła!) na ścianach wybranych przez siebie, zaniedbanych kamienic. Ot, wędrowanie ze sztuką w lud.
W kategorii „tupet artystów" konkurencja jest spora, ale globtroter z pędzlem w dłoni miałby szansę załapać się w tym sezonie na miejsce medalowe. Śmiałości mu bowiem nie brakuje, począwszy od towarzyszącej projektowi deklaracji „Małe, zapomniane obrazy, których nikt tak naprawdę nie ogląda... Przywracamy je do życia". Miałoby to sens, gdyby Julien śladem Agnieszki z „Człowieka z marmuru" zszedł do magazynów Muzeum Narodowego, by wyszukać tam – bo ja wiem? – nieznane szkice Felicjana Szczęsnego Kowarskiego. Ale określić mianem „Małych i nieznanych" płótna Malczewskiego i Gierymskiego, które w czasach sprzed ministerium Katarzyny Hall kojarzyli zazwyczaj czwórkowi licealiści – cóż, oto pierwsza próbka pyszałkowatości.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…
Dostajemy doświadczenie świata, w którym role ofiar i strażników zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie.
Potrzebujemy nowego podejścia do pracy, które pozwoli nam działać skuteczniej, ale bez wyniszczającego tempa.
Nawet najbardziej szokujące sceny, które mogą wydawać się nieprawdopodobne, mają swoje potwierdzenie w rzeczywis...
„Niektórych rzeczy nie da się odzyskać”, a skoro tak, to najwyższa pora ruszyć do przodu.
Gdy w finale Mozartowskiego arcydzieła Hubert Zapiór zawieszony jak cyrkowiec wysoko pod kopułą sceny wykonuje w...
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas