4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 26.07.2015 08:06 Publikacja: 25.07.2015 01:01
Foto: Fotorzepa/Jerzy Dudek
PM: Pana przygoda z polityką trwała bardzo krótko. Po 1989 roku brał pan udział w kampanii prezydenckiej Lecha Wałęsy, później był pan posłem w latach 1991–1993 i na tym koniec. Nie złapał pan politycznego bakcyla?
Józef Orzeł, współzałożyciel Klubu Ronina: Zdecydowanie nie. Powiem więcej, Sejm I kadencji był dla mnie tak niemerytoryczny, że byłem szczęśliwy, gdy Lech Wałęsa skrócił nam kadencję o dwa lata. Bo czterech lat tego ględzenia, tej fałszywej polityki, tego braku pracy merytorycznej dla kraju chyba bym nie wytrzymał.
Trafił pan faktycznie na kadencję rozpasanej demokracji, kiedy to posłowie godzinami spierali się o porządek obrad. Ale zarzut braku pracy nie jest chyba uczciwy. Dużo rzeczy wówczas zrobiono.
Zawsze coś się robi. W tamtych latach cała Polska była do przebudowy. Ale mnie mniej interesowało to, co zrobiono, a bardziej to, co było jeszcze do zrobienia. Tymczasem rząd Tadeusza Mazowieckiego – według mojego środowiska, czyli ludzi z „Tygodnika Solidarność" i Porozumienia Centrum – nie chciał przebudowywać całej Polski, tylko jej fragmenty. Odpowiadały mu zmiany powierzchowne, bez dotykania istoty rzeczy. Podam przykład – w 1990 roku została uchwalona ustawa o przekształceniu spółdzielni mieszkaniowych, które były wówczas zarządzane przez aparat PRL-owski. Rząd Mazowieckiego wymyślił, żeby do władz spółdzielni przeprowadzono demokratyczne wybory, ale ponieważ ustawa weszła szybko w życie, to te demokratyczne wybory wygrały stare władze. Ludzie po prostu na te wybory nie poszli. Być może nie uwierzyli, że mogą wybrać kogoś innego, a być może bali się, że nie będą potrafili zarządzać własnymi spółdzielniami.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Prawie 40 lat zmowy milczenia w sprawie wykorzystywania seksualnego małoletniej przez księdza. Różne sygnały świ...
„Źródło czerni” trzyma w napięciu, czasami możemy mieć wrażenie, że fabuła niepotrzebnie się przedłuża, ale na s...
„Cartaventura: Lhasa” to okazja, by poznać losy Alexandry David-Néel.
To Kelly? Czy Clooney? A może tylko naczynie, w którym mieści się idea bożyszcza tłumów?
W opowieści Courcola kryje się refleksja na temat siły rodzinnych związków i prawdziwej przyjaźni.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas