Reklama
Rozwiń
Reklama

„Hamlet”: Być albo nie być Englerta i Tarresa

Wybitny aktor i reżyser opowieścią o duńskim księciu zaskoczył tych, którzy spodziewali się klasycznego teatru akademickiego.
„Hamlet”, W. Szekspir, reż. Jan Englert, Teatr Narodowy w Warszawie

„Hamlet”, W. Szekspir, reż. Jan Englert, Teatr Narodowy w Warszawie

Foto: mat.pras.

Wprzygotowaniu spektaklu w Narodowym oprócz obecnego Hamleta, Hugona Tarresa, wzięło udział trzech dawnych: Jan Englert – teraz reżyser; Jerzy Radziwiłowicz – niedoszły Hamlet u Konrada Swinarskiego, teraz w roli Aktora, oraz Przemysław Stippa – ostatni telewizyjny Hamlet w reżyserii Michała Kotańskiego.

Wielką siłą tego przedstawienia jest fakt, że rezonuje on z emocjami i niepokojami współczesności. Wywożone na śmietnik portrety dawnego władcy (tu konkretnie portrety teatralne samego reżysera) to nie tylko aluzja Englerta do jego samopoczucia jako ustępującego dyrektora narodowej sceny, ale też nawiązanie do epoki, która dawała poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, bo sprzyjała jej też sytuacja zewnętrzna. Teraz żyjemy w czasach „przedwojny”, zdaje się mówić reżyser, przywołując słowa polityków.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama