Reklama

„Hamlet”: Być albo nie być Englerta i Tarresa

Wybitny aktor i reżyser opowieścią o duńskim księciu zaskoczył tych, którzy spodziewali się klasycznego teatru akademickiego.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
„Hamlet”, W. Szekspir, reż. Jan Englert, Teatr Narodowy w Warszawie

„Hamlet”, W. Szekspir, reż. Jan Englert, Teatr Narodowy w Warszawie

Foto: mat.pras.

Reklama
Reklama
Reklama

Wprzygotowaniu spektaklu w Narodowym oprócz obecnego Hamleta, Hugona Tarresa, wzięło udział trzech dawnych: Jan Englert – teraz reżyser; Jerzy Radziwiłowicz – niedoszły Hamlet u Konrada Swinarskiego, teraz w roli Aktora, oraz Przemysław Stippa – ostatni telewizyjny Hamlet w reżyserii Michała Kotańskiego.

Wielką siłą tego przedstawienia jest fakt, że rezonuje on z emocjami i niepokojami współczesności. Wywożone na śmietnik portrety dawnego władcy (tu konkretnie portrety teatralne samego reżysera) to nie tylko aluzja Englerta do jego samopoczucia jako ustępującego dyrektora narodowej sceny, ale też nawiązanie do epoki, która dawała poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, bo sprzyjała jej też sytuacja zewnętrzna. Teraz żyjemy w czasach „przedwojny”, zdaje się mówić reżyser, przywołując słowa polityków.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama