Reklama

„Trucizna”: Dorzucić coś do kociołka

„Trucizna” to podobno banalnie prosta sprawa… Czy zatem są powody do obaw?
„Trucizna”: Dorzucić coś do kociołka

Foto: mat.pras.

Karcianka „Trucizna” należy do klasyków – tytułów, które od lat cieszą się zainteresowaniem i mają fanów wszędzie, od Brazylii po Malediwy. Gra autorstwa niemieckiego projektanta Reinera Knizii powstała 20 lat temu, a dziś uchodzi za doskonały przykład produkcji prostej i jednocześnie złożonej, dostarczającej sporej dawki emocji.

Zasady są banalne. Gracze (od dwóch do sześciu osób) otrzymują karty eliksirów i trucizn, których starają się pozbyć podczas rozgrywki. Dorzucają je w tym celu do odpowiednich kociołków leżących na stole. Problem polega na tym, że każda karta ma swoją wartość punktową. Jeśli po dołożeniu karty wartość kociołka przekroczy 13 punktów, gracz za karę zabiera jego zawartość. A jeśli zgarnie przy okazji dorzuconą przez kogoś truciznę – otrzymuje punkty karne.

Ostatnia szansa na dostęp do NYT!

Skorzystaj z ostatnich kodów dostępu do The New York Times w ramach dowolnej rocznej subskrypcji "Rzeczpospolitej".

Oprócz rzetelnego i obiektywnego źródła najważniejszych informacji z Polski zyskujesz roczny dostęp do The New York Times w tym do: News, Games, Cooking, Audio, Wirecutter i The Athletic.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama