Reklama

Mariusz Cieślik: Co dla Donalda Trumpa mogą zrobić stare gwiazdy Hollywood?

Donald Trump chce, żeby Hollywood pokazywało wielkość Ameryki, zamiast dekonstruować mity. W Polsce też były takie pomysły na kino, tyle że niewiele z tego wynikło. No, ale my nie mamy Mela Gibsona i Sylvestra Stallone’a.
Mariusz Cieślik: Co dla Donalda Trumpa mogą zrobić stare gwiazdy Hollywood?

Foto: REUTERS/Carlos Barria

Last Vegas” czy „Rififi po sześćdziesiątce”? Oddajmy głos ekspertom (czyli Wikipedii). „Billy, Paddy, Archie oraz Sam to przyjaciele z czasów dzieciństwa. Kiedy Billy, jedyny kawaler w grupie przyjaciół, ogłasza swoje zaręczyny, cała czwórka udaje się do Las Vegas, by przeżyć niezapomniany wieczór kawalerski”. To amerykańskie „Last Vegas” o imprezie emerytów (De Niro, Douglas, Freeman, Kline) w stolicy rozrywki. „Grupa starszych panów, przyjaciół z dzieciństwa, po przygodach młodości wiedzie teraz życie przykładnych dziadków. Kiedy jeden z nich wpada w bardzo poważne kłopoty finansowe, reszta postanawia mu pomóc i planuje napad na bank”. To polskie „Rififi po sześćdziesiątce” (Czechowicz, Kociniak, Gołas, Michnikowski). A zatem napad na bank czy szalony wieczór kawalerski? Czemu bliższa jest misja trzech ambasadorów Donalda Trumpa w Hollywood? Znając rozrywkowe upodobania Mela Gibsona (alkohol) i Sylvestra Stallone’a (narkotyki), raczej Vegas. Z drugiej strony dla filmowego Rambo czy patriarchy gangsterskiej rodziny (Jon Voight w „Rayu Donovanie”) impreza, nawet ekstremalna, to trochę za mało.

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Wartość sentymentalna”: Z rodziną im nie do twarzy
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Plus Minus
„F1: Film” z Bradem Pittem jako przejaw desperacji Apple Studios. Czy to hit?
Plus Minus
„Grzesznicy”: Wszystkie strachy amerykańskiego Południa
Plus Minus
„Jedna bitwa po drugiej”. DiCaprio jako nowy Big Lebowski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama