To jest tak urocze, że zasługuje na uwiecznienie. Rzadko się zdarza – a może nawet nie zdarzyło się nigdy – żeby prominentny polityk ekipy akurat rządzącej publicznie żądał od życzliwego sobie prywatnego medium ujawnienia informatora, który wyciąga na światło dzienne partyjne plotki na temat jednego z kandydatów na kandydata do prezydentury. Nie wiem, czy w Platformie Obywatelskiej pochodzenie żony Radosława Sikorskiego jest dla kogoś realnym problemem, czy po prostu prekampania przed prawyborami weszła tam już w fazę desperacji i jego przeciwnicy próbują wszystkiego. Zwolennicy zresztą też, czego dowodem jest choćby kuriozalne żądanie od portalu złamania tajemnicy dziennikarskiej i doniesienia partii, kto na nią nadaje.