Reklama

„Pikit”: Ile oczek, tyle stworów

Negatywna interakcja, która gwarantuje sporo emocji – oto tajemnica sukcesu gry „Pikit”.
„Pikit”, twórca: Corentin Brand, wyd. Rebel.pl

„Pikit”, twórca: Corentin Brand, wyd. Rebel.pl

Foto: mat.pras.

Sprawa jest poważna. Oto gigantyczne japońskie potwory kaijū atakują Ziemię. Pojawiają się też potężne mechy, czyli mechaniczne pancerze bojowe. O tym, jak będzie przebiegać bój, zadecydują rzuty kośćmi oraz umiejętne posługiwanie się kartami. „Pikit”, pierwsza gra w dorobku francuskiego projektanta Corentina Branda, okazuje się zaskakująco wciągająca, choć jest niepozorna. Choćby dlatego, że pudełko nie jest duże. Mieszczą się w nim 63 karty (w tym 53 kaijū i 6 mechów), dwie kości, instrukcja oraz 12 znaczników. Przeciętna rozgrywka trwa raptem 10 minut, a może wziąć w niej udział od dwóch do czterech graczy. Wygrywa ten, który zbierze najwięcej punktów przyznawanych m.in. za zdobyte podczas gry giganty.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Plus Minus
Największe zagrożenie dla globalnej gospodarki zaczyna płynąć z USA
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Plus Minus
„Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos”: Sikający astronauta
Plus Minus
„Resident Evil: Requiem”: Powrót do Raccoon City
Plus Minus
„Felietony”: Felietonista? Naprawdę?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama