Mam tu przede wszystkim na myśli ludzi, którzy nowy porządek budują na gruzach dawnego ładu, o którym ich zdaniem należy zapomnieć. I nie są to bynajmniej wyłącznie politycy, o czym boleśnie się ostatnio przekonałem.
A wszystko się zaczęło blisko dziesięć lat temu, kiedy założyłem skrzynkę mailową na portalu o2.pl. Byłem zachwycony. Tym, czego potrzebuje użytkownik takiej usługi, jest po prostu jej funkcjonalność. Pod tym względem byłem usatysfakcjonowany.
Czas płynął, a o2.pl udoskonalał swoje rozwiązania w zakresie poczty mailowej. Zmiany były bezbolesne. Kiedy wprowadzano kolejną nową wersję, która początkowo mogła komplikować życie użytkownikom, zachowywany był dostęp do starej.
A jednak miesiąc temu coś się skończyło, coś pękło. Nastąpiła rewolucja całkowicie odcinająca mnie od przeszłości. Nowa wersja okazała się koszmarem, a jeśli chodzi o starą, to zostałem przez administratora poinformowany, że nie ma do niej powrotu.
Największym problemem stała się wyszukiwarka maili. Przed rewolucją była ona znakomitym narzędziem, dzięki któremu bez przeszkód docierałem do każdego maila w skrzynce. Teraz wyszukiwarka głupieje. Po wpisaniu do niej dowolnego hasła wyrzuca ona tylko część zawierającej je korespondencji.