Reklama
Rozwiń
Reklama

Irena Lasota: Pułapki sowieckiego języka polityki

Nieszczęśni rosyjscy urzędnicy pomylili terminologię. Zamiast o „sabotażystach”, odpowiedzialnych za eksplozje na Krymie, powinni byli mówić o „dywersantach” czy „terrorystach”. A tak mogą wzbudzić nieufność wśród swoich rodaków.
Irena Lasota

Irena Lasota

Foto: Fotorzepa, Darek Golik

Jak podają media, Rosja oskarżyła „sabotażystów” o eksplozje 9 sierpnia w bazie lotniczej Saki w Nowofedoriwce na Krymie i tydzień później w Dżankoj na zaanektowanym przez Putina półwyspie.

Krym, „święta ziemia Rosji” – jak mówi Putin, od którego zaczął się osiem lat temu rosyjski atak na Ukrainę, płonie. Płoną samoloty rosyjskie, składy z amunicją i z paliwem. Turyści z Rosji, których i tak niewielu w tym roku przyjechało, uciekają w popłochu na tle kłębów dymu. Mimo czasami mniej, czasami bardziej delikatnych aluzji Zachodu Ukraina nie zmieniła swojej konstytucji, wedle której Krym jest integralną częścią Ukrainy. Od początku rosyjskiej agresji była mowa o „deokupacji” półwyspu. Język jest tu bardzo ważny, bo „wyzwalaniem” zajmuje się Rosja.

Pozostało jeszcze 84% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama