Co to jest gin? Wynaleziona przez Holendrów i rozpropagowana przez Anglików jałowcówka, która powstaje w ten sposób, że czystą wódką zalewa się zioła, warzywa czy co tam komu w duszy gra i zostawia na jakiś czas (w Mikrogorzelni to od sześciu godzin do dwóch dni), po czym się razem destyluje. Na koniec wypada te destylaty zmieszać i odłożyć na krótkie leżakowanie, a potem już leżakują klienci.

Czytaj więcej

Wina Mazurka: Jego ekscelencja Furmint

Jak to pić? Oczywiście z tonikiem? Hm, jako wielbiciel i ginu, i toniku pijam to osobno, ale wolna wola. Można pić z lodem i cytryną, można stosować do drinków, lecz w przypadku najlepszych ginów to jak dolewanie coca-coli do wyjątkowego koniaku. Niby można, ale szkoda forsy. Wyjątkowe giny, o których piszę, piłbym jak grappę – solo, nawet bez lodu. Tak, wyjątkowe, bo doczekaliśmy się cudu nad Wisłą. Oto grupa znajomych rozlokowała się na warszawskim brzegu i w połowie zeszłego roku wypuściła pierwsze butelki. Swój podstawowy, flagowy produkt nazwali krwiożerczo Ginem z Polskich Botaników. Pozostaje mieć nadzieję, że do następnych użyją roślin, bo jednak szkoda Bogu ducha winnych naukowców. O ile polszczyzna jest ich piętą achillesową (nie, nie chodzi o wasze nogi), o tyle z ginem radzą sobie rewelacyjnie.

Jak to pić? Oczywiście z tonikiem? Hm, jako wielbiciel i ginu, i toniku pijam to osobno, ale wolna wola. Można pić z lodem i cytryną, można stosować do drinków, lecz w przypadku najlepszych ginów to jak dolewanie coca-coli do wyjątkowego koniaku. Niby można, ale szkoda forsy.

Alkohol w Ginie z Polskich Botaników jest ukryty, zamiast niego pochłania nas fantastyczny, złożony aromat z jałowcem w roli głównej. Twórcy chcieli, aby ich gin momentalnie kojarzył się z Polską. Dziennikarz Łukasz Klesyk napisał to jako pierwszy, pozostaje więc powtórzyć, że to jak leśna polana rozgrzana słońcem w upalne, letnie południe. Wyjątkowy, choć wymagający. Na drugim biegunie jest bożonarodzeniowy przebój – Gin Zimowy ze skórką sycylijskiej pomarańczy i cynamonem, przywołujący aromaty drożdżowego ciasta. I wreszcie nowość, jeszcze bez etykiety, bo pojawi się w sprzedaży wiosną – Gin Earl Grey (179 zł) z nutami herbaty i dominującą bergamotką. Napój to zdradliwy, bo tak delikatny, że łatwo stracić miarę. Absolutnie genialny, murowany przebój lata. Mówicie, że kobiety nie lubią ginu? No to się zdziwicie.

Czytaj więcej

Wina Mazurka: Nie dla Beaty