– Zobaczyłem kiedyś, że z banku wyszedł mężczyzna, który mnie wielokrotnie przesłuchiwał. Wsiadł do samochodu. Pojechałem za nim i nagle spostrzegłem, jak bardzo był zwyczajny. Żaden diabeł. Po prostu człowiek, który uwierzył w to, co wmówili mu reżimowi politycy. Podporządkował się rozkazom. Zacząłem się zastanawiać, jaką cenę płaci się za powiedzenie systemowi „tak". A jaką za powiedzenie „nie"? Tę drugą znam. Straciłem wiele smaków życia. Ale nie żałuję swojej postawy – mówi Rasoulof w wywiadach udzielanych na Skypie.