Reklama

Germa: ślad na piasku

Na Saharze narodził się naród, który ma swoją kulturę, swoją tożsamość i język, ale nie ma szczęścia w kwestii państwowości.

Daleko na południe od brzegów Morza Śródziemnego, w połowie drogi między Egiptem a Mali, głęboko wśród pustyni, można przy odrobinie szczęścia trafić na ślady tajemniczych kultur z odległej przeszłości Sahary. Wiemy o nich nic lub bardzo mało. Egipcjanie, Nabatejczycy, Etiopowie, mieszkańcy Kusz – zostawili po sobie księgi, wyryte w skałach miasta, reliefy, świątynie i stosy papirusu. A co zostało po tych, którzy przed tysiącami lat pieczołowicie ryli w skałach olbrzymiego saharyjskiego stepu rysunki krokodyli, żyraf i nosorożców? Czy coś powiedzą o nich współcześni strażnicy tych terenów, Tuaregowie?

Tubylcy Sahary

Sahara to Tuaregowie i Berberowie. Są różni, ale mówią tym samym językiem. Tuaregowie wysocy, strzeliści nomadzi. Berberowie przysadziści i niscy. Tuaregowie wciąż w drodze, Berberowie mieszkają w jaskiniach, wskutek czego złośliwi Grecy nazwali ich troglodytami. Karnacja jasna albo ciemna, oczy czarne albo zielone, zdarzają się też błękitne, podobnie jak blond lub rude włosy. A więc cała plejada genów, wpływy tysięcy przodków, wygnańców z wszystkich krajów świata, którzy lądowali w saharyjskich przestrzeniach. Tak właśnie rodził się naród, który ma swoją kulturę, swoją tożsamość i język, ale nie ma szczęścia w kwestii państwowości.

Pozostało jeszcze 92% artykułu

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama