Reklama
Rozwiń
Reklama

Irena Lasota: Bzdury i dezinformacje

Podobno nie uchodzę za wstrzemięźliwą felietonistkę, choć zwykle, zanim wyślę tekst do redakcji, staram się usuwać wszelkie złośliwości i zbyt ostrą krytykę.
Irena Lasota

Irena Lasota

Foto: Fotorzepa, Darek Golik

Czytelnik sam może sobie wyobrazić, jak wyglądają moje pierwsze szkice.

Byłam już krytykowana za zbytnie czepianie się pewnej gazety i jej redaktora, za krytykę szkodliwych organizacji pozarządowych i ich szefów, a nawet za dogryzanie PKP. Na łamach niewymienianej z nazwy gazety kolei bronił pewien ważny profesor. Oczywiście przypadkiem jest, że owa niewzmiankowana gazeta zamieszcza pełne strony zupełnie zbędnych, choć płatnych, ogłoszeń PKP. („Zamiast narzekać na polskie koleje, mógłby pan profesor czasem wyglądać przez okno i podziwiać piękny polski krajobraz" – to akurat z wymiany zdań pomiędzy dwoma profesorami, członkami PAN).

Ostatnio dostało mi się za to, że zbyt łagodnie potraktowałam panią profesor Monikę Płatek, profesora prawa na Uniwersytecie Warszawskim, osobę czynną w edukacji prawnej i specjalistkę od praw obywatelskich. Otóż, wyśmiałam panią profesor i zacytowałam jej wypowiedź publiczną, że to, o co jest oskarżony i za co został skazany (nieprawomocnym) wyrokiem na trzy lata więzienia Mariusz Kamiński, wiceprezes PiS, jest gorsze nie tylko od tego, co wyrabiał generał Kiszczak, ale gorsze nawet od tego, co wyczyniał marszałek Józef Stalin. Rzeczywiście, kajam się, powinnam była nazwać to niesłychanym skandalem, wezwać do akcji, do potępienia, i tak dalej. Dać do tego wiele wykrzykników.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama