Reklama
Rozwiń
Reklama

Pornografia w lewicowym sosie

Film w reżyserii Benoit Jacquota „Dziennik panny służącej" niedawno wszedł na nasze ekrany, wystąpiła w nim śliczna Léa Seydoux, nowa dziewczyna Jamesa Bonda.
Wojciech Chmielewski

Wojciech Chmielewski

Foto: Fotorzepa/Robert Gardziński

Niestety, nie okazał się rewelacją i daleko mu do wcześniejszych ekranizacji Jeana Renoira (1946), a przede wszystkim Luisa Bunuela (1964) – tam w roli pokojówki oglądaliśmy Paulette Goddard i rewelacyjną Jeanne Moreau. Przy okazji dostaliśmy wznowienie klasyki w postaci książki Octave'a Mirbeau, powieści z 1900 roku, którą po 115 latach od wydania (pierwsza polska edycja 1909) po prostu znakomicie się czyta, zwłaszcza latem, podczas leniwego sączenia drinka na werandzie. Świetna proza!

Celestyna, która pisze dziennik, jest naiwna jak dziecko i szczera do bólu. Opisuje swoje pobyty w kolejnych domach, panie i panów, służące, kucharki, lokajów i stangretów. Ten świat zasadza się na niewolnictwie. Tak właśnie traktowało się służbę w republikańskiej Francji drugiej połowy XIX wieku. Biedne dziewczyny harowały po całych dniach za psie pieniądze, miały nikłe nadzieje na zmianę statusu. Państwo i służba, dwa światy. Pisze Celestyna: „Wystarczy, by ktokolwiek odezwał się do mnie łagodnie, żeby potraktował mnie nie jako istotę spoza ludzkiej społeczności, nie jak coś pośredniego między psem a papugą, a od razu czuję, że odżywa we mnie na nowo dusza dziecka".

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama